Blogi
Tak właśnie, udało się! Wczoraj po raz ostatni pracowaliśmy w święto Trzech Króli! Od przyszłego roku 6 stycznia będzie dniem wolnym od pracy! ( co prawda to jeszcze nie do końca przesądzone, ale jak mawiają politycy - można w tej sprawie mieć pełne przekonanie, graniczące z pewnością! )
Zatem sukces ( przynajmniej dla mnie i dla większości Polaków dokładnie 63%! ) a jak to z sukcesem bywa - ten ojców ma wielu.
Na ojca #1 pretenduje oczywiście Platforma, bo to przecież właśnie klub PO złożył w Sejmie stosowny projekt, który gwarantuje wolne w Trzech Króli, choć w zamian odbiera możliwość odbierania innych świąt gdy np. wypadają one w sobotę, czy niedzielę. (Ale akurat mnie to nie obchodzi, ja chcę mieć wolne 6 stycznia i już! ) Platforma jednak dość długo dojrzewała do tej decyzji, wcześniej skutecznie odrzucając w Parlamencie inne projekty dotyczące przywrócenia właściwego świętowania Epifanii... Ale jak to się mówi - lepiej późno niż wcale.
Za ojca #2 tego sukcesu może śmiało uważać się prezydent Łodzi. Jerzy Kropiwnicki dwukrotnie próbował w Sejmie wywalczyć to, by 6 stycznia był zaznaczony w kalendarzach kolorem czerwonym. Za pierwszym razem pod przyniesionym na Wiejską projektem obywatelskim zebrał ok 700 tysięcy podpisów, a gdy to nie pomogło wrócił pół roku później z milionem... Dla PO wtedy jednak to było za mało, a poza tym przeważyły kwestie ekonomiczno-gospodarcze - bo podobno na Trzech Króli nie było nas stać...
Prawdziwym ojcem tego sukcesu są jednak Polacy. I Ci, którzy podpisywali się pod projektem prezydenta Łodzi i Ci, którzy brali udział w takich imprezach jak Orszak Trzech Króli w Warszawie - kto nie był, może obejrzeć zdjęcia pod tym adresem:
http://picasaweb.google.com/orszak3kroli/Orszak201002?feat=directlink#
i Ci, którzy w różnego rodzaju ankietach, sondażach, plebiscytach itp głośno mówili, że chcą świętować Trzech Króli, żeby to jedno z najstarszych chrześcijańskich świąt było godnie obchodzone. I udało się!
Nie ważne kto zgłosił projekt, kto go poparł i pod jakimi warunkami. Nie ważne, że trzeba było czekać aż do roku wyborczego, że trzeba było tyle się licytować. Mniejsza o wszystkie polityczne aspekty tej sprawy!
Za rok świętujemy jak należy. A patrząc na to co się działo w czasie wspomnianego wcześniej Orszaku Trzech Króli w Warszawie ( kilka tysięcy uczestników !!!! ) mam nadzieję, że niebawem święto Epifanii będzie u nas obchodzone przynajmniej tak hucznie jak np. w Hiszpanii. Czyli tak:
Czego sobie i wszystkim życzę! Miłego dnia!
Śmiech to zdrowie! Prawdziwość tej tezy już dawno temu udowodnili naukowcy. Fenomen tego zjawiska podobno polega na tym, że śmiech wywołuje wydzielanie endorfiny, zwanej potocznie hormonem szczęścia. Recepta na zdrowie jest zatem prosta - wystarczy się śmiać. I stąd też tytuł mojego dzisiejszego wpisu!
Najzdrowszy zawód świata, to taki, w którym często się śmiejemy. A moim zdaniem najwięcej okazji do śmiechu mamy właśnie My - dziennikarze, a szczególnie reporterzy sejmowi. W polskim parlamencie jest wesoło - to widać słychać i czuć, ale żeby nie być gołosłownym podam konkretne przykłady. I to świeże jak gorące bułeczki!
Dziś w Sejmie posłowie zasiadający w komisji śledczej, zwanej "hazardową" przesłuchiwali Beatę Kempę. I już tu się robi zabawnie, bo posłanka Kempa z PiSu jeszcze kilka tygodni temu siedziała po drugiej stronie stołu i sama przesłuchiwała świadków. Podobnie zresztą jak jej partyjny kolega - Zbigniew Wasserman. W zasadzie takie przesłuchania są z natury nudne, przeraźliwie długie i ciężkie to zrelacjonowania, ale posłowie w trosce o dobre samopoczucie dziennikarzy i słuchaczy, widzów czy czytelników od czasu do czasu powiedzą coś śmiesznego. Często nawet nieświadomie.
Przykład? Ależ proszę bardzo! Na początek posłanka Beata Kempa i... nazwa jednego z dokumentów z jej teczki:
- dokumentPosłuchaj
To na początek, później przez dłuższą chwilę znowu było smętnie i nudno, aż w końcu - zaczęły się pytania o wykształcenie pani poseł:
- beata kempa vs jarosław urbaniakPosłuchaj
Bardzo często pomocne w rozśmieszaniu są wszelkiego rodzaju sprzęty elektroniczne - najczęściej są to niesforne mikrofony:
- kolizjaPosłuchaj
Prawda, że wesoło? I pomyśleć, że posłowie czasem potrafią tak zabawiać nawet przez kilka godzin... Nawet się czasem zastanawiam, czy przypadkiem nie minęli się z powołaniem...
No i zaczęło się! Nowy Rok nam nastał, a wraz z nim nowe marzenia, cele, nadzieje i plany.
Dzisiejszy dzień to pierwszy, prawdziwy dzień pracy w 2010 roku. Jak to zwykle bywa w okresie poświątecznym niezbyt intensywny. Newsów nie za wiele, w "eterze" raczej spokojnie i bez większej nerwowości. Ale to dopiero początek i z każdym dniem będzie coraz ciekawiej i coraz szybciej...
Tak, tak. Rok 2010 będzie rokiem pracowitym. Dlaczego? No, bo mówiąc wprost - będzie się działo! W końcu to rok wyborczy. Jesienią cały naród po raz kolejny będzie wybierał swego prezydenta. Nie znaczy to jednak, że do tej pory będzie spokojnie. W końcu kampania już ruszyła - sam na własne oczy już widziałem plakaty wyborcze... Tomasza Nałęcza! Były poseł, znany z "rywinowskiej" komisji śledczej postanowił zostać głową państwa. Bo czemu nie? Jest demokracja i każdemu wolno. Plakat jest dość...hmm... powiedzmy - ORYGINALNY, głównie ze względu na towarzystwo - bo eksposeł lewicy występuje na swoim afiszu u boku Baracka Obamy. Aż chce się powiedzieć YES! WE CAN! Choć czy naprawdę możemy - okaże się jesienią...
Na szczęście nie tylko polityka nas będzie w tym roku zajmować. Nieco przed wyborczym szaleństwem ogarnie nas inne szaleństwo - futbolowe. Choć nie takie jak 4 czy 8 lat temu, bo tym razem mundial w RPA odbędzie się bez udziału naszych Orłów... Mniej emocji, ale też mniej nerwów i kto wie, może mniej wstydu... Ale dla nas - dziennikarzy pracy na pewno sporo.
Ale przecież to wszystko dla Was drodzy słuchacze! :)
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i do usłyszenia! ( i przeczytania! )
Zobacz komentarze (1)