Ponad 60-tysięczna załoga Kompanii Węglowej wypowie się dziś w referendum, czy zgadza się na przystąpienie do strajku w przypadku niespełnienia postulatów wysuwanych przez związki zawodowe. Chodzi o podwyżkę wynagrodzeń, utrzymanie i zwiększenie zatrudnienia oraz gwarancję nie likwidowania kopalń i zakładów tej największej górniczej firmy.
Wcześniejsze rozmowy związkowców z zarządem Kompanii, prowadzone przy udziale wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka, zakończyły się fiaskiem. Zarząd firmy uważa, że jedynie postulat płacowy mieści się w granicach sporu zbiorowego, a w związku z tym ewentualny strajk w kopalniach będzie nielegalny. Niedawno zarząd zwiększył pulę przeznaczoną w tym roku na wynagrodzenia. Zaapelował też do górników o odpowiedzialność oraz troskę o przyszłość firmy. Doba ewentualnego strajku oznacza ubytek ok. 160 tys. ton węgla i ok. 40 mln zł utraconych przychodów oraz innych kosztów.
Dzisiejsze głosowanie rozpocznie się ok. 6 rano, przed poranną zmianą i potrwa do 2 w nocy następnego dnia, kiedy zagłosują ostatni górnicy. Wstępne wyniki mają być znane w piątek, a oficjalne w poniedziałek, kiedy spotka się sztab protestacyjno-strajkowy górniczych central. Związkowcy spodziewają się wysokiej frekwencji w referendum i dużego poparcia dla strajku. Dotychczas we wszystkich podobnych głosowaniach za protestem było zawsze ponad 90 proc. głosujących. Równolegle do referendum odbędą się też wybory do Rady Pracowników Kompanii.