Nic nie może wiecznie trwać. Rozmowa na czas pandemii

16-05-2020

Siła jest w nas, w naszym rozsądku, w dyscyplinie. Nie myślmy tylko o sobie. Dbajmy o bezpieczeństwo innych – mówi w rozmowie z Radiem PLUS Warszawa Wirginia Szmyt, znana jako DJ Wika, najstarsza didżejka w Polsce, mieszkanka Ochoty.

Podziel się ze znajomymi
DJ Wika
DJ Wika
Robert KLONOWSKI: Sąsiedzi wywieszają na balkonach pranie, a pani co tam robi?

Wirginia SZMYT, DJ Wika: Skusiłam się dwa razy zagrać na balkonie i zorganizowałam muzyczną imprezę. To jest taka potrzeba przerwania tej monotonii, tego przerażenia. Zaczęło się od Włoch. To tam – mimo, a może wbrew temu co się działo i dzieje – ludzie na balkonach, przeciągając na sznurkach kosze, dzielili się jedzeniem i winem, śpiewali i bawili. W ten sposób oswajali trudną rzeczywistość.

To forma terapii?

Jak najbardziej. Jest to forma terapii, odskoczni, relaksu. Daje bardzo potrzebną chwilę zapomnienia. Spotykamy się z taką sytuacją pierwszy raz w życiu. Nie znaliśmy tego. Jest strach, obawa i zaskoczenie. Dodatkowo dochodzi świadomość, że dotyczy to całego świata, że nikt nie zna odpowiedzi na pytanie co będzie dalej. Jak to się skończy. Trzeba powiedzieć wprost, że każdego z nas ogarnia strach.

Ale to działa chyba w obie strony. Pani daje energię innym, inni dają Pani.


Oczywiście. Choć nie działa to jak w krajach basenu Morza Śródziemnego, bo nie jesteśmy tacy otwarci. U nas bardziej sprawdza się to w mniejszych skupiskach ludzkich, w starych kamienicach, z małymi podwórkami. Tam ludzie są bliżej, śpiewają, składają sobie życzenia, uśmiechają, machają. Taka piękna próba porozumiewania się. Zwykłej, ludzkiej solidarności, która buduje siłę w takiej sytuacji, jaką obecnie mamy.

Wielu seniorów zostało dziś samych. Nie spotykają się ze znajomymi, nie uczestniczą we wszelkiego rodzaju aktywnościach, które nie tak dawno wyznaczały im rytm tygodnia. Dla bezpieczeństwa także najbliżsi ograniczyli kontakty do telefonów. Zostały cztery ściany. Jak Pani przyjaciele znoszą obecną sytuację?


Bardzo różnie. Ale prawda jest taka, że dla większości to bardzo trudny czas. I trudno się dziwić. Nie zawsze to dostrzegamy, ale seniorzy są bardzo liczną grupą społeczną. Spora ich część, to ludzie całkowicie samotni. Nie mają nikogo albo dzieci są bardzo daleko. Oni muszą czasami wyjść dla zdrowia psychicznego, by choć na chwilę te cztery ściany opuścić. Choroba samotności i opuszczenia przez zamknięcie jest równie groźna.

Co podpowie Pani tym, którzy w tej sytuacji nie potrafią się odnaleźć? Stracili radości życia? Gdzie jej szukać?

W nadziei, że to nie będzie trwało wiecznie. Że izolacja jest koniecznością i gwarancją bezpieczeństwa, bo jesteśmy grupą podwyższonego ryzyka. Świadomość, że to dla naszego dobra, dla naszego zdrowia i życia, pomaga zrozumieć i przetrwać. Jeśli zrozumiemy, że musimy myśleć o sobie i o siebie zadbać, to nam pomoże. A jeśli wychodzimy po zakupy, musimy pamiętać o maseczkach, rękawiczkach, unikaniu tłumów, nie gromadzili się przed blokami, choć to naturalna potrzeba bliskości z innymi, przebywania wśród ludzi. Zrozumienie, że to przejściowe, pozwoli nam łatwiej ten czas izolacji i dystansu społecznego znieść.

Nowe pasje pewnie też pomogą. Czy można być za starym na odkrywanie nowych pasji? Czy wiek w ogóle ma tu znaczenie?

Nie ma. Żadnego. A nawet w domu jest co robić. Nawet w samotności. Pomijając czytanie czy oglądanie telewizji, można szyć maseczki, co wielu seniorów dziś robi, można odszukać zapomniane kontakty, odświeżyć znajomości telefoniczne czy przez Skype’a. No i przy okazji uczenie się. To też znakomity pomysł. Na to nigdy nie jest za późno. Nauczyć się np. bankowości elektronicznej, by przez Internet zapłacić rachunki. Sama nie ma konta w Internecie, tylko muszę iść do banku i zapłacić. I tym, co właśnie teraz zrobię, to oczywiście otworzę konto internetowe i nauczę się płatności elektronicznych. Można też szlifować języki, można zabrać za uporządkowanie ważnych życiowych spraw, przejrzeć zalegające, zbierane latami dokumenty. Za to też się zabrałam.

No właśnie. Jak wygląda dzień w Pani przypadku? Jak jest się tak aktywnym i trzeba nagle wyhamować, zostać w domu nie wiadomo na jak długo, łatwo nie jest.

Jestem bardzo aktywna w domu. Mieszkam sama, ale mam dwa koty, którymi trzeba się zająć, to jest też odpowiedzialność. Muszę sprzątnąć, nakarmić, zamówić dla nich jedzenie przez Internet. Porządkuję płyty, których mam bardzo dużo, zajmują kilka szaf, bo gram nie tylko z komputera, ale też sięgam po płyty. Pracy jest w bród. A ponieważ jestem „pucuś”, więc bez przerwy znajduję w domu coś, bo trzeba sprzątnąć.

Stawia Pani na samodzielność czy liczy też na wsparcie i pomoc innych. Czy młodsze pokolenie zdaje egzamin?


Ta pomoc jest bardzo dobrze rozwinięta. Mamy magazyn Głos Seniora, świetnie sprawdzają się gminy i dzielnice. Mieszkam na warszawskiej Ochocie, na klatce mam informację, że jeżeli seniorzy potrzebują pomocy w zakupach, wykupie lekarstw czy rozmowy, podane są telefony, pod które możemy dzwonić, przyjedzie wolontariusz i załatwi co potrzeba, sklepy maja dla seniorów propozycję dostawy zakupów spożywczych. Są też oczywiście sąsiedzi, z którymi znam się od lat, którzy mówią „pani Wiko, jeśli czegoś potrzeba, proszę dzwonić, proszę zapukać”. Nade mną mieszkanie wynajmują młode dziewczyny, które też zaglądają i pytają czy czegoś nie potrzebuję, bo idą na zakupy. To bardzo sympatyczne. Te sąsiedzkie, często zapomniane relacje, właśnie teraz się odradzają.

Narzeka Pani czasami?

Nie. Nie narzekam. Staram się zawsze do sytuacji dostosować. Teraz też. Wiem, że to minie.

A jak minie, zorganizuje Pani wielką imprezę?

Po ustaniu pandemii mam nadzieję wszyscy zatańczymy na wielkim placu. Na pewno będzie wielka, huczna impreza. Ludzie wyjdą i zrobimy wspaniałą międzypokoleniową imprezę. To będzie wielka radość i wielka celebracja życia.

Ale zanim wielka impreza, to kolejne balkonowe sety DJ-skie w planie?

Nie chcę za bardzo przeszkadzać sąsiadom, bo pewnie nie wszyscy mają na to ochotę, ale jeśli będzie okazja, chętnie zagram. Bo to ogromna przyjemność dawać ludziom nieco radości.

Dużo zdrowia zatem

Dużo zdrowia i cierpliwości. Musimy przeczekać. Siła jest w nas, w naszym rozsądku, w dyscyplinie. Nie myślmy tylko o sobie. Dbajmy o bezpieczeństwo innych. Jak śpiewała Anna Jantar, po którą często podczas imprez sięgam, „nic nie może przecież wiecznie trwać”. I tak będzie też tym razem.

Komentarze


Na antenie Radia Plus

Wybierz miasto