Miała zawał, kazali jej iść na piechotę - ruszył proces pracowników krakowskiego pogotowia

14-11-2017

Trzej ratownicy oraz dyspozytorka karetki stanęli przed krakowskim sądem. W czerwcu 2014 roku mieli nie dopełnić swoich obowiązków, przez co do kobiety, która przechodziła zawał, pomoc nie dotarła w odpowiednim czasie.

Podziel się ze znajomymi
Fot. Sylwia Adamczyk
Fot. Sylwia Adamczyk
Pani Magdalena do szpitala trafiła po niemal dwóch godzinach. Dyspozytorka nie chciała wysłać karetki i zasugerowała kobiecie, że ta może dostać się na SOR na piechotę. - W moim imieniu dzwoniła kobieta. Dyspozytorka zażyczyła sobie, żeby mnie przekazać do telefonu. Zostało wyraźnie powiedziane, że jestem niedaleko Szpitala im. Jana Pawła II, żebym się tam dostała. Kiedy powiedziałam, że nie dam rady i że mnie piecze, to usłyszałam, że przecież nie jestem tam sama - wspomina tamten dzień pani Magdalena.

Dopiero po kilku próbach przyjechała karetka. Ratownicy, mimo informacji o chorobie, która powoduje zwiększenie ryzyka zatorów oraz krzepnięcia krwi, nie zrobili kobiecie EKG. Pani Magdalena uważa, że do szpitala trafiła za późno. - Przy zawale serca najważniejsza jest pierwsza "złota" godzina, żeby nie doszło do poważnych komplikacji, a nawet do śmierci. To jest niewiarygodne, że ja to w ogóle przeżyłam, biorąc pod uwagę ten cały czas. Zanim dostałam faktyczną pomoc w szpitalu, minęło tak naprawdę kilka godzin - opisuje.

Kobietę udało się uratować dopiero po podjęciu aż 6 akcji reanimacyjnych. Ratownicy oraz dyspozytorka zostali oskarżeni o nieumyślne narażenie pacjentki na utratę życia.
Posłuchaj materiału Ewy Sas

Komentarze


Na antenie Radia Plus

Wybierz miasto