Po miesiącu ratownicy TOPR wynieśli już ostatni sprzęt z Jaskini Wielkiej Śnieżnej

18-09-2019

Po niemal pięciu tygodniach Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oficjalnie zakończyło akcję w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach Zachodnich.

Podziel się ze znajomymi
Helikopter TOPR
Helikopter TOPR | wikimedia commons
Po niemal pięciu tygodniach Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oficjalnie zakończyło akcję w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach Zachodnich. Zginęło tam dwóch grotołazów, którzy utknęli 500 metrów pod ziemię. Zwłoki grotołazów wydobyto z jaskimi 5 września. Do tego zaś czasu ratownicy wynosili z jaskini sprzęt, którego użyli w akcji.

- Po miesiącu działań został wyniesiony ostatni sprzęt, zlikwidowane tak zwane poręczówki, po których ratownicy się poruszają. Przez te ostatnie dni, tygodnie, trwała sukcesywna akcja wynoszenia tego sprzętu, który tam był i porządkowania jaskini również - mówi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

Akcja rozpoczęła się 17 sierpnia. W poszukiwaniach grotołazów pod ziemią brało udział kilkadziesiąt osób - ratowników górskich z Polski i Słowacji, jak również strażaków i górników. Zdaniem naczelnika to była jedna z najtrudniejszych akcji w historii TOPR.

- To jest na pewno najtrudniejsza akcja tego pokolenia. Na przestrzeni tych 110 lat naszego działania prawie każde pokolenie raz, a czasem i częściej, przechodziło przez takie bardzo trudne, ciężkie działania w jaskiniach - dodaje Jan Krzysztof.

Choć działania w jaskini się zakończyły, sprawą akcji ratunkowej i samej wyprawy zmarłych speleologów zajmuje się prokuratura. Śledczy sprawdzają, czy akcja ratunkowa była prowadzona właściwie i jak była przygotowana sama ekspedycja grotołazów.

Komentarze


Na antenie Radia Plus

Wybierz miasto