Chrobry mecz z Odrą zaczął kapitalnie. Miłosz Kozak już w czwartej minucie zainicjował akcję w środku pola, mijając kilku rywali, by po chwili dograć piłkę do Mikołaja Lebedyńskiego. Miki zdążył do niej przed bramkarzem i strzelając w długi róg bramki wyprowadził Chrobrego na prowadzenie. Przez większość pierwszej połowy grę prowadzili gospodarze, co udało się udokumentować jeszcze przed przerwą. Szymon Drewniak przypomniał sobie, że oprócz gry obronnej, potrafi uruchomić napastnika długim prostopadłym podaniem i właśnie takie posłał do Adriana Benedyczaka. Osiemnastolatek uciekł obrońcom i z ostrego kąta zdobył swojego pierwszego gola w barwach Chrobrego Głogów. Problemy zaczęły się po przerwie. – Mieliśmy grać swoje, ale się nie udało – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Ivan Djurdjević. Faktycznie, to Odra przejęła inicjatywę, raz po raz próbując dostać się pod bramkę Chrobrego. I choć potrzebowała na to prawie czterdziestu minut, w końcu się udało. Gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Mateusz Kamiński. Zaledwie minutę później stadion zamarł – Mateusz Czyżycki huknął z dwudziestu metrów i pięknym strzałem pokonał Michała Szromnika. Chrobry rzucił się do ataku. Trzeba przyznać, że widać było u pomarańczowo-czarnych wiarę w to, że uda się przechylić losy spotkania na swoją korzyść. W doliczonym czasie gry piłkę wrzuconą z narożnika świetnie uderzył głową Michał Michalec. Bramkarz gości, Kacper Rosa, w sobie tylko znany sposób przeniósł ją nad bramką. Sekundy później było już 3:2. Po dośrodkowaniu Miłosza Kozaka, w polu karnym najbardziej przytomnie zachował się Michał Ilków-Gołąb, który strzelił swojego pierwszego gola przy Wita Stwosza po dłuższej kontuzji. Sędzia zakończył mecz, a piłkarze Odry padli na murawę, nie dowierzając w to, co właśnie się wydarzyło. Cała ławka Chrobrego ruszyła w kierunku cieszących się z gola. Z sektora najbardziej zagorzałych kibiców zabrzmiało: Dzięki za walkę, chłopaki, dzięki za walkę. – Satysfakcja jest ogromna – mówił po meczu w wywiadzie dla portalu chrobry-glogow.pl strzelec zwycięskiego gola. – Ostatni mecz u siebie zagrałem niemal równo rok temu. Długo czekałem, długo pracowałem, żeby w końcu tu zagrać. Cieszę się z tej szansy i ze zwycięstwa, drużyna bardzo go potrzebowała – dodał Michał Ilków-Gołąb. Chrobry wyrwał trzy punkty w ostatnich sekundach, co nie zmienia faktu, że znów stracił gole w końcówce. Problemy z koncentracją w tym sezonie zdarzają się zbyt często. Przy pierwszej bramce przegrany pojedynek główkowy sprawił, że Odra złapała kontakt. Przy drugiej trzeba przyznać, że Czyżycki oddał strzał życia, jednak miał tyle miejsca przed polem karnym Chrobrego, że mógł sobie owy strzał jeszcze rozpisać na kartce. Na analizę tego spotkania nie ma zbyt wiele czasu. Chrobry już jutro zagra z Lechem Poznań w Pucharze Polski. Sobotni mecz z trybun przy Wita Stwosza oglądał szkoleniowiec Kolejorza, Dariusz Żuraw, wraz z asystentem i dwoma członkami sztabu szkoleniowego poznańskiej drużyny. Początek spotkanie Chrobry – Lech, we wtorek o 17:30.
Chrobry wygrał w końcówce. Jutro zagra z Lechem Poznań
2019-09-23
11:00
Emocji nie brakowało. Piłkarze nożni Chrobrego wrócili z dalekiej podróży. W końcówce meczu z Odrą Opole stracili dwa gole w dwie minuty, by potem wbić zwycięskiego w ostatniej akcji meczu. Kibice w Głogowie dawno nie przeżywali takiej huśtawki nastrojów przy Wita Stwosza.