Do tej pory, aby skorzystać z takiej diagnostyki trzeba było jechać do Poznania lub Szczecina. Dzięki endosonografii lekarz może bardzo dokładnie i w powiększeniu zobaczyć poszczególne organy "od środka".
– Te, które w badaniu gastrologicznym nie są widoczne. Przykład? Można mieć guza śródściennego żołądka, ale mieć zdrową śluzówkę. Na wierzchu jest wszystko w porządku, ale my naszą głowicą zobaczymy ukrytą zmianę i od razu zrobić biopsję – tłumaczy lek. Roman Kołodziejczak.
Badanie jest bardzo przydatne w diagnostyce chorób trzustki, dróg żółciowych, przełyku, żołądka czy wątroby. Tygodniowo w gorzowskim szpitalu wykonywanych jest kilak tego typu badań.
Gorzowski szpital dysponuje specjalnym, wartym pół miliona złotych aparatem (jego zakup sfinansował Urząd Marszłakowski) i wykonuje już kilka takich badań tygodniowo. Trafiają na nie pacjenci, którym dotychczasowa diagnostyka nie dała odpowiedzi skąd biorą się dolegliwości i złe wyniki.