Co istotne, gorzowianki grały bez jednej z liderek - Alanny Smith, która wciąż leczy kontuzje stawu skokowego. Niedzielne spotkanie nie należało jednak do łatwych, bo warszawianki dzielnie stawiały czoła faworyzowanym gospodyniom. Ostatecznie to jednak PolskaStrefaInwestycji ENEA Gorzów okazała się lepsza.
- Przy kontuzji Alanny mamy mocno ograniczoną rotację i obawialiśmy się tego spotkania. Za nami wyjątkowo długa podróż z Izraela, ponad 17 godzin i obawialiśmy się tego, jak odbije się to na zdrowiu naszych zawodniczek. Mieliśmy tylko jeden taktyczny trening i muszę pochwalić zawodniczki, bo były skupione i bardzo dobrze realizowały założenia w defensywie. Mieliśmy duży problem ze zbiórkami, przewaga fizyczności była po stronie Warszawy. Na szczęście rywalki z tych ponowień akcji nie trafiały i nie straciliśmy dużo punktów z tych 20 zbiórek rywala w ataku. Trzeba się cieszyć z tego meczu, bo zapowiadało się, że będzie dużo trudniej. Po pierwszych minutach na remis później już kontrowaliśmy ten mecz. Jeden fragment, gdzie dziewczyny przestały grać konkretnie delikatnie mnie zdenerwował. By prowadzić mecz i wygrywać musisz trzymać się pewnych zasad, a nie improwizować. Napędziliśmy szybki atak i dobra postawa naszych wysokich zawodniczek dała to pewne zwycięstwo. Wszystkie zawodniczki zagrały konkretnie i za to trzeba je pochwalić. Ewelinie brakuje tego doświadczenia, ale ze swoich zadań dobrze, może kilka razy z łatwo została ograna, ale cały mecz na plus - powiedział trener Dariusz Maciejewski.
Kolejnym rywalem akademiczek będzie MKS Pruszków. To wyjazdowe spotkanie odbędzie się w najbliższą sobotę.