Jak mówi hierarcha osobiście jest bardzo przejęty protestami, które od kilku dni wstrząsają Polską, jednak jak dodaje, już samo hasło "piekło kobiet" świadczy o głębokim niezrozumieniu tematu ochrony życia. - To przyjmuje wyrazy świadczące o wielkim niezrozumieniu tego czym jest człowiek, czym jest życie ludzkie począwszy od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci, jakby ta podstawowa wrażliwość w niektórych kręgach przestała istnieć i działać- ubolewa arcybiskup.
Zdaniem hierarchy mamy dziś do czynienia z agresją niespotykaną w Polsce, w której dochodzi również do profanacji miejsc świętych. Jak dodaje, sam osobiście jest szczególnie dotknięty dewastacją wystawy dedykowanej św. Janowi Pawłowi II na krakowskich Plantach.
- Zwłaszcza uderzyły mnie napisy i znaki na dwóch planszach. Pierwsza to kiedy mama przyszłego papieża trzyma swoje dziecko na kolanach i na tym umieszczono napis piekło kobiet. Może gdyby Pani Emilia nie chciała urodzić dziecka a ciąża była zagrożona, nie mielibyśmy najwspanialszego z rodu Polaków w całych naszych dziejach. Druga plansza to zdjęcia Ojca Świętego w samolocie, na nim czerwoną farbą namalowano znak, którego używali SS-mani. To świadczy o tym, że coś pęka w naszym społeczeństwie, dzieje się coś bardzo niedobrego - mówi metropolita krakowski. Jak dodaje hierarcha, wszystko to musi nas skłaniać do namysłu, również w sferze edukacyjnej, by chronić najbardziej zdrową tkankę naszego narodu, tkankę moralną, o którą tak walczył św. Jan Paweł II. Ludzi wierzących powinno zaś skłaniać do wielkiej modlitwy o zbiorowe nawrócenie.