Balansujące na linach rzeźby były elementem czasowej wystawy Między wodą a ziemią. Ponieważ przypadły mieszkańcom do gustu, artysta zgodził się na pozostawienie ich na dłużej. Miasto podjęło negocjacje z Kędziorą w sprawie wykupu. Udało się kupić cztery z rzeźby. Cena pozostałych okazała się zaporowa. - Oferta jaka została nam przedstawiona opiewała na całość kolekcji pomiędzy 700, a 900 tys. zł. Takiego budżetu niestety ie udało nam się zgromadzić. Udało nam się kupić cztery rzeźby. Do kupna pozostałych zabrakło nam ok. 500 tys. zł. Absolutnie nie dysponujemy taką kwotą w tym trudnym dla nas okresie - mówi Magdalena Doksa-Tverberg z Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego krakowskiego magistratu. Wydział wspierał fundację zajmująca się eksponowaniem rzeźb nad kładką od 2016 roku. Przez 3 lata miasto serwisowało i zabezpieczało wykonane z żywicy epoksydowej rzeźby przed zniszczeniem. Koszty tych działań wyniosły ok. 110 tys. zł. Autor dzieł Jerzy Kędziora żałuje, że magistratu nie stać na wykup pozostałych rzeźb, bo to dzięki nim kładka stała się unikatem na skalę światową. Nie wyklucza jednak, że udostępni miastu kolejne dzieła, choć to trudne i kosztowne. - Żyjemy w trudnym okresie i priorytety są położone gdzieś indziej. Jest mi żal, bo kładka narobiła dużo szumu, nie tylko w środowisku artystycznym, ale i szerzej - stwierdza rzeźbiarz. Smutku nie kryją również krakowianie, którzy spacerując kładką do nietypowych rzeźb zdążyli się już przyzwyczaić. Co ważne zakupione przez miasto rzeźby również zostaną zdemontowane. Trafią do pracowni konserwatorskiej. Po odświeżeniu zawisną w innej konfiguracji na zupełnie nowych linach.
Balansujące rzeźby znikną z Kładki Bernatka
2020-10-06
11:47
W najbliższą sobotę z krakowskiej kładki Bernatka znikną rzeźby akrobatów, dłuta Jerzego Kędziory. Miasto nie znalazło pieniędzy na zakup całej instalacji.
Posłuchaj materiału Kuby Kusego