Ogromne kolejki i zapchane laboratoria. Będą limity testów na koronawirusa w Krakowie

2020-10-15 11:20

Szpital Uniwersytecki w Krakowie wprowadza limity testów na koronawirusa. To konsekwencja ogromnych kolejek do wymazów oraz mnóstwa próbek do przebadania. W mieście mają jednak powstać dodatkowe punkty do testów.

Będą limity testów na koronawirusa
Autor: Archiwum serwisu Będą limity testów na koronawirusa

Tylko 160 wymazów dziennie w kierunku koronawirusa dla pacjentów ze skierowaniem od lekarza rodzinnego. Taki limit wprowadził Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Wszystko przez bardzo dużą liczbę chętnych, którzy chcą przebadać się pod kątem COVID-19, a co za tym idzie tworzące się kolejki. Laboratoria diagnostyczne są też przepełnione próbkami. Jak zapewnia Aleksandra Kwiecień z małopolskiego NFZ-u, w Krakowie mają zostać otworzone nowe punkty do testów na koronawirusa. - W piątek, 16 października zostanie uruchomiony piąty punkt wymazu w Krakowie przy ul. Strzeleckiej. Planujemy też dodatkowe punkty w pozostałych regionach Małopolski, m.in. w Kętach - mówi Kwiecień. Jak nieoficjalnie dowiedział się nasz reporter, inne placówki wymazowe w Krakowie również chcą wprowadzić limity. Przykładowo pod TAURON Areną, gdzie działa punkt drive-thru każdego dnia tworzą się ogromne korki, w których kierowcy stają po kilka godzin. Więcej pisaliśmy o tym tutaj: W Małopolsce powstaną też trzy dodatkowe szpitale jednoimienne. Przypomnijmy, że taką funkcję na ten moment pełni Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Nie wiadomo jeszcze, gdzie miałyby być dokładnie zlokalizowane, ale prawdopodobnie będą pochodzić z regionów: podhalańskiego, nowosądecko-tarnowskiego i Małopolski Zachodniej. Pracownicy Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego przyznają, że utworzenie nowych szpitali jednoimiennych będzie trudnym procesem. - Być może trzeba będzie niektórych pacjentów przewieźć do innych szpitali. Placówka też - tego będziemy oczekiwać - zadba o to żeby ci pacjenci, którzy mogą zostać wypisani, bo nie wymagają dłuższej hospitalizacji, że będą mogli zostać wypisani do domów - mówi rzeczniczka Wojewody Joanna Paździo.