- Przez pandemię nasze działania, prowadzone od 23 lat nie mogły być realizowane. Pola Nadziei opierają się na wielu zbiórkach publicznych. W tym roku rozpoczęcie pandemii rozpoczęło się z wiosenną odsłoną, więc musieliśmy przenieść się do internetu. Oczywiście jej wyniki nie są tak imponujące, jak tradycyjne zbiórki. Przez to mamy ponadmilionową stratę. Nie wiem, jak poradzimy sobie w tym roku - wyjaśnia Renata Połomska, koordynatorka Pól Nadziei. Jak dodaje, poważnym wyzwaniem dla normalnego funkcjonowania Hospicjum jest nie tylko brak funduszy, ale i kadr. W tym roku w sadzenie cebulek na dziedzińcu Hospicjum św. Łazarza zaangażowali się więc pracownicy i przyjaciele hospicjum. - Żonkil to symbol nadziei, chcemy mieść tę nadzieję naszym pacjentom. To po prostu jest dla ludzi, tych, którzy najbardziej tego potrzebują. Mój mąż zmarł w tym hospicjum. Mam dług wdzięczności. Chciałam się przysłużyć, przychodzę tu z potrzeby serca - mówią. Rocznie krakowskie Hospicjum na swoją działalność potrzebuje 12 milionów złotych. Kontrakt z NFZ pokrywa jedynie połowę kosztów.
Pola Nadziei w cieniu pandemii. Hospicjum św. Łazarza prosi o datki do wirtualnej puszki
2020-10-09
11:02
Nie było kolorowych kwest w centrum Krakowa, tradycyjnego marszu ulicami miasta i dzieci sadzących na plantach cebulki żonkili. 24. edycja Pól Nadziei upływa pod znakiem ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa, która ma dramatyczny wpływ na funkcjonowanie Hospicjum im. świętego Łazarza.
Posłuchaj materiału Kuby Kusego