Bedą wypłaty za nadgodziny, ale statystyki nadal będa się rozjeżdżać. Posłowie Koalicji Obywatelskiej z Krakowa Aleksander Miszalski i Marek Sowa dokonali interwencji w małopolskim Sanepidzie. Chcieli sprawdzić między innymi z czego wynika prawie stuprocentowa wykrywalność koronawirusa względem liczby testów. Okazuje się, że winne jest testowanie próbek poza województwem. - Laboratoria, uzyskując wynik pozytywny danej osoby, przesyłają wyniki pozytywne do powiatowych stacji, które zgłaszają te przypadki jako pozytywne z danego województwa, natomiast testy są zgłaszane jako zrobione w innym województwie. W związku z tym dane w skali całej Polski "rozjeżdżają się" między województwami - mówi poseł Miszalski. Posłowie sprawdzili też, czy pracownicy Sanepidu zostali wynagrodzeni za przepracowane nadgodziny. Okazało się, że jeszcze nie, ale będą. - To wynagrodzenie kształtuje się od 4,8 tys zł brutto w wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej do 5 tysięcy kilkuset złotych w każdej z powiatowych stacji, to jest różnie - mówi poseł Marek Sowa. Nie wiadomo co z dodatkiem finansowym obiecanym w rozporządzeniu Ministra Zdrowia dla pracowników Sanepidu. Przypomnijmy, że mowa o dziesięciu milionach złotych. Do małopolskiego Sanepidu jak dotąd nie trafiła z tego ani złotówka.
Posłowie PO z interwencją w małopolskim Sanepidzie. "Dane się rozjeżdżają"
2020-11-23
17:51
Bedą wypłaty za nadgodziny, ale statystyki nadal będa się rozjeżdżać. Posłowie Koalicji Obywatelskiej z Krakowa Aleksander Miszalski i Marek Sowa dokonali interwencji w małopolskim Sanepidzie.
Posłuchaj materiału Kuby Paducha: