44 LPP: „Czy umiemy jeszcze bronić Krzyża?”

We Włoszczowie pielgrzymi uczestniczyli we Mszy świętej połączonej z błogosławieństwem rodzin oraz dokonali aktu Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Włoszczowa to specjalne miejsce na szlaku pielgrzymkowym, gdzie zawsze jest podkreślana rola rodziny i afirmacja życia. To tutaj blisko 38. lat temu kilkuset uczniów miejscowego Zespołu Szkół Zawodowych rozpoczęło strajk w obronie krzyża. W czasie Mszy pielgrzymi usłyszeli pytanie: „Czy dzisiaj stanęlibyście w obronie krzyża?”

Dzień na pątniczym szlaku rozpoczął się od porannej Mszy świętej w centrum miasta. Choć do Sanktuarium na Jasnej Górze pozostało już tylko 3 dni wędrówki, to właśnie tutaj pielgrzymi podejmują bardzo ważne decyzje. To miejsce, w którym pod opiekę Matki Bożej zawierzane są całe rodziny, a co roku wielu pątników podejmuje się duchowej modlitwy za dziecko poczęte, ale jeszcze nienarodzone. Każdy pielgrzym ma tutaj także możliwość złożenia na ołtarzu swoich indywidualnych postanowień.

Blisko 38. lat temu we Włoszczowie, w dniach 3-16 grudnia, w szkole trwał strajk okupacyjny w obronie krzyży usuniętych z sal lekcyjnych przez dyrekcję placówki. Było to wydarzenie bezprecedensowe w historii młodzieżowego oporu wobec komunistycznego systemu politycznego.

Musimy się cofnąć do lat 80., które są nazywane wielkim wybuchem Solidarności. Kiedy po wielu próbach podejmowanych w poprzednich latach ludzie, jak się okazuje skutecznie, upomnieli się o swoje prawa. Te wydarzenia doprowadziły do tego, że w końcu w całym kraju powiał duch wolności i solidarności. Wypłynęło z tego wiele dobra, przede wszystkim mogliśmy odetchnąć także jako wspólnota Kościoła. Do wielu sal lekcyjnych powróciły krzyże, ale nie na długo - 13 grudnia 1981 roku komunistyczne władze wypowiedziały wojnę swojemu narodowi. Na ulice wyprowadzono czołgi, ograniczono ludziom możliwość przemieszczania się, wprowadzono godzinę policyjną i zdecydowanie zaczęto rozprawiać się z wszelakimi znakami oporu społecznego. A ludzie wtedy nadal walczyli o swoje prawa, dopominali się o nie – przypomniał w homilii ks. Krzysztof Podstawka, ojciec duchowny pielgrzymki.

W swojej homilii kierowanej do blisko tysiąca pątników z Archidiecezji lubelskiej ks. Krzysztof zwrócił uwagę jak wielkim wydarzeniem na ówczesne czasy był powrót symboli religijnych do polskich szkół.

Powiesić krzyż w sali lekcyjnej po wielu latach nieobecności religii w szkole to było ogromne i doniosłe wydarzenie dla ludzi mojego pokolenia. Ja miałem wtedy 15 lat. Trudno sobie to wyobrazić kiedy dzisiaj czytamy, że teraz ogrom młodzieży wypisuje się z lekcji katechezy. W czasach, gdzie krzyż stał się swoistym gadżetem dla wielu. Który można sobie powiesić w uchu jako kolczyk, wytatuować, powiesić do góry nogami albo co gorsza zniszczyć. W zasadzie można z nim zrobić wszystko, co komu się tylko zachce w imię tzw. wolności. Przestrzegał nas wiele lat temu św. Jan Paweł II żebyśmy nie mylili wolności z samowolą. Że za św. Pawłem Apostołem trzeba powtórzyć, że:„wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść” oraz to co mówił ks. Karol Wojtyła, iż „wolność to siostra miłości, a miłość jest siostrą odpowiedzialności”. I to są właśnie te wartości, których korzeni dopatrujemy się nie gdzie indziej, jak w krzyżu Jezusa Chrystusa. W tym krzyżu, w obronie, którego w tym mieście 700. uczniów stanęło w obronie – mówił do wiernych ks. K. Podstawka.

30 listopada 1984 roku bp Mieczysław Jaworski przyjechał do Włoszczowy, aby pobłogosławić krzyże, które miały zostać zawieszone w salach lekcyjnych. Ówczesna dyrekcja szkoły, aby odwrócić uwagę uczniów od tego wydarzenia wydała zgodę na organizację dyskoteki – co na tamte czasy było czymś nie do pomyślenia. Co zrobiła młodzież? Zignorowała dyskotekę, a takie zachowanie dla tamtejszej władzy było niewyobrażalne. Młodzi powiedzieli: „Nie! My idziemy na poświęcenie krzyża”. Krzyże zostały zawieszone w salach, jednak chwile później krzyże ze ścian zostały zdjęte – młodzież rozpoczęła protest w obronie krzyża. Towarzyszyło im dwóch duszpasterzy, którzy później podobnie jak uczniowie i ich rodzice - byli potem represjonowani.

Trwający do 16. grudnia protest odbił się szerokim echem w Polsce jak i za granicą. Uczniowie byli wspierani przez rodziców, ale także bp. Mieczysława Jaworskiego, który przyjeżdżał do Włoszczowy i odprawiał mszę świętą na prowizorycznym ołtarzu ułożonym z plecaków szkolnych uczniów Zespołu Szkół Zawodowych w jednej z sal lekcyjnych.

Skąd to wszystko się wzięło? To umiłowanie krzyża? Czy chodziło tylko o protest dla protestu? Bo młodzież łatwo jest „nakręcić”, wystarczy rzucić jakieś hasło i oni za tym pójdą? Nie chciałbym nigdy w ten sposób sądzić. Uważam, że ten protest był protestem w obronie tych wartości jakie wyraża krzyż. Myślę, że dla tamtych młodzi ludzi krzyż wiszący w sali nie był tak jak dzisiaj niektórzy chcą to powiedzieć: znakiem jakiegoś okrucieństwa. Nikt wtedy w tak absurdalny i idiotyczny sposób nie myślał, no może tylko komunista. Ale nie człowiek wychowany w tradycji chrześcijańskiej swojego narodu, którą wynosił z rodzinnego domu. M. in. właśnie z małżeństwa zbudowanego na wierności Panu Bogu, w takim duchu byliśmy wychowywani – mówił ks. K. Podstawka.

Ojciec duchowny pielgrzymki zwracając się do młodych uczestników pielgrzymki wyraził nadzieję, że ten pątniczy szlak pomoże im umocnić ich wiarę, a także odpowiedzialność za obronę krzyża oraz rozeznania, jak ważne w życiu są wartości chrześcijańskie i dbałość o ich ochronę.

Mam nadzieję, że każdy z was za kilka lub kilkanaście lat będzie mógł powiedzieć, że wynieśliście z tej pielgrzymki takie wartości, na które będziecie się wtedy mogli powołać i będziecie mogli powiedzieć: „Na pielgrzymce czegoś doświadczyłem. Coś przeżyłem, na coś spojrzałem w nowy sposób i dzisiaj chcę o tym świadczyć. To jest moje życie za które jestem gotów oddać wszystko”. To jest czas próby dla nas w tym społeczeństwie w jakim żyjemy. W tej atmosferze i tej kulturze, w której wszystko się relatywizuje, gdzie można pozmieniać definicje, gdzie wszystko jest płynne i można powiedzieć, że dzisiaj jest tak, a jutro może być inaczej. My – uczniowie Pana Jezusa pielgrzymujący do Jego Matki wiemy, co jest prawdziwe i pracujemy ciężko nad tym, aby umieć wybierać dobro i zawsze stawać po stronie dobra – dodał w homilii ks. K. Podstawka.

44 LPP Msza we Włoszczowie
Autor: Lubelska Piesza Pielgrzymka, zdj. organizatora Ks. Krzysztof Podstawka we Włoszczowie zakończył kazanie śpiewając "Nie zdejmę krzyża z mojej piersi"

Ks. Krzysztof Podstawka zakończył kazanie we Włoszczowie śpiewając utwór „Nie zdejmę krzyża z mojej piersi”.

„Nie zdejmę krzyża z mojej ściany,

Za żadne skarby świata.

Bo na nim Jezus ukochany,

Grzeszników z niebem brata.

Nie zdejmę krzyża z mojego serca,

Choćby mi umrzeć trzeba

Choćby mi groził kat, morderca,

Bo krzyż to klucz do nieba.

Nie zdejmę krzyża z mojej duszy,

Nie wyrwę go z sumienia,

Bo krzyż szatana wniwecz kruszy,

Bo krzyż to znak zbawienia.

Nie zdejmę krzyża z mojego serca,

Choćby mi umrzeć trzeba

Choćby mi groził kat, morderca,

Bo krzyż to klucz do nieba.

A gdy zobaczę w poniewierce,

Jezusa krzyż i rana

Która otwiera Jego serce,

W obronie krzyża stanę.

Nie zdejmę krzyża z mojego serca,

Choćby mi umrzeć trzeba

Choćby mi groził kat, morderca,

Bo krzyż to klucz do nieba.”