Jeden punkt to skromy dorobek ale uwolnił Wisłę ze strefy spadkowej drugiej ligi. - Dobre oceniam sędziowanie w meczu ale do 85-tej minuty kiedy sędzia podyktował karnego dla Polonii - powiedział po meczu trener puławskiej drużyny, Mikołaj Raczyński. - Chciałbym pogratulować moim zawodnikom wysiłku jaki włożyli w ten mecz, bo dużo nas on kosztował. Wiedzieliśmy przed tym spotkaniem, że gramy z bardzo jakościową drużyną, która ma w swoim składzie, jak na ten poziom rozgrywkowy, wielu bardzo dobrych zawodników. Mieliśmy pewien plan i myślę, że były momenty, w większości, gdzie go realizowaliśmy. Uważam, że pierwsza połowa była całkiem dobra w naszym wykonaniu. Bardzo źle weszliśmy w drugą część spotkania. Przeciwnik wykonał pewne zmiany i jeszcze mocniej na nas ruszył. Skończyło się to bramką po dośrodkowaniu. Niemniej jednak my też wykonaliśmy pewne roszady i uważam, że ten mecz znowu się wyrównał. Strzelamy bramkę po 80 minucie, co nas bardzo cieszy. Następnie zawodnik Polonii przewrócił się bez kontaktu i nie ma tu mowy o rzucie karnym. Tracimy punkty i nas to boli, bo naprawdę musimy się napracować, naharować po to, żeby później przeciwnik za darmo dostał jedenastkę i wyrównał. Z jednej strony wiedzieliśmy przed spotkaniem, że ten punkt będzie cenny, pomimo tego, że musimy wygrywać, ale z perspektywy meczu na pewno szkoda straconych dwóch punktów - dodał szkoleniowiec Dumy Powiśla.
Spotkanie mogło rozpocząć się wręcz idealnie dla podopiecznych trenera Raczyńskiego. W 4' defensor gospodarzy podał do Piotra Giela, który zdecydował się na uderzenie, jednak piłka odbiła się od słupka. Do futbolówki ruszył Mateusz Klichowicz, ale nie zdołał wpisać się na listę strzelców. W odpowiedzi strzał Kamila Wojtyry obronił Oskar Mielcarz. W 30' z rzutu rożnego dośrodkowywał Krystian Puton. W polu karnym rywali stworzyło się zamieszanie, po którym piłka za sprawą Łukasza Wiecha zatrzepotała w siatce. Po utracie gola wyrównać próbowali przeciwnicy, lecz Dawid Wolny uderzył tuż obok bramki. Do przerwy Wisła prowadziła 1:0.
Zaraz po zmianie stron Lucjan Zieliński wpadł w szesnastkę Puławian i oddał strzał. "Mielony" wybił futbolówkę przed siebie, a Kamil Wojtyra nie wykorzystał świetnej okazji na bramkę. Zaledwie dwie minuty później wspomniany Zieliński urwał się obrońcom Wisły i pokonał bezradnego Oskara Mielcarza. Przez dłuższy czas widzieliśmy groźne akcje z obu stron, aż w 82' po raz kolejny Wiślacy wyszli na prowadzenie. Karol Noiszewski zagrał wzdłuż pola karnego, gdzie Maksymilian Cichocki skierował piłkę do własnej bramki. Niestety nie cieszyli się zbyt długo, gdyż w 85' Przemysław Skałecki sfaulował rywala we własnym polu karnym. Arbiter wskazał na "wapno", a Kamil Wojtyra pewnie wykorzystał jedenastkę. W doliczonym czasie gry gospodarze mogli całkowicie pozbawić nas punktów. Wówczas Wojtyra minął golkipera Puław, jednak Łukasz Wiech uchronił drużynę z Lubelszczyzny przed utratą gola. Ostatecznie Wisła Grupa Azoty Puławy zremisowała z Polonią Bytom 2:2.
Okazja na pierwsze od dawna trzy punkty już w Wielki Czwartek. 28 marca Wisła na swoim stadionie podejmie Olimpię Elbląg. Mecz na stadionie przy ulicy Hauke-Bosaka rozpocznie się o godzinie 17.