Grupa Gruzinów przyjechała do Lublina jeszcze przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Wojna zastała ich w Polsce i to właśnie tu postanowili włączyć się w solidarnościowe działania. Przystąpili do sztabu w lubelskim Centrum Wolontariatu.
- Relacje naszych stowarzyszeń zaczęły się po konflikcie rosyjsko-gruzińskim w 2008 roku. Teraz jesteśmy w Lublinie i wspólnie pracujemy dla Ukrainy. Nasza grupa wspiera wolontariackie punkty recepcyjne, bo trzeba robić wszystko, co może pomóc - mówi Leila Ashordia mieszkająca obecnie w Tskaltubo.
Gruzinka sama doświadczyła rosyjskiej inwazji. To był czas pierwszej wojny rosyjsko-gruzińskiej, na początku lat 90-tych.
- 29 lat temu musiałam uciekać z abchaskiej ziemi po tym, jak Rosja ją zaatakowała i do dziś ją okupuje. Wojna, to najgorsza rzecz, która może przydarzyć się narodowi. Niszczy ludziom życie i dobytek, dlatego bardzo współczuję Ukraińcom i chętnie ich wspieram - mówi Leila Ashordia.
Nasza rozmówczyni podkreśla, że Ukrainę wspiera cała Gruzja.
- Jest duże poparcie dla wolności Ukrainy. Ludzie wyszli na ulice, by pokazać swoją solidarność. Wielu Gruzinów również pojechało na tę wojnę, by w walce wspierać Ukraińców. Z całego serca życzę naszym braciom Ukraińcom, żeby stawiali opór, żeby wygrali tę wojnę i żeby pokazali całemu światu, że Rosja jest krajem, który można pokonać - dodaje Gruzinka.
Po powrocie do kraju Gruzini nadal planują wspierać Ukrainę. Pomoc będą realizować w ramach działań miejscowych organizacji.