Nowatorski rozrusznik wszczepił pacjentce zespół kardiologów z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. Medycy wykonali zabieg u 72-letniej chorej.
- Zaletą nowej metody, którą w tej chwili wprowadzamy, jest to, że ten bezelektrodowy i zarazem wymienny stymulator serca, po okresie swojej pracy - czyli gdy już wyczerpie się mu bateria - jest w pełni usuwalny bez interwencji chirurgicznej. To oznacza, że po jego zużyciu możemy wszczepić nowy - mówi kierownik Klinicznego Oddziału Elektrokardiologii USK nr 4, prof. Andrzej Głowniak.
Rozruszniki wszczepiane dotychczas pozostawały w sercu właściwie na stałe, bo ich usunięcie nie było możliwe bez operacji. Teraz lekarze nie będą mieć tych ograniczeń.
- Jest to szczególnie istotne dla osób młodych, które potrzebują tego rodzaju stymulacji. Około 20-letni człowiek w ciągu całego swojego życia może wymagać nawet siedmiu wymian stymulatora. Gdyby to były stymulatory, które muszą zostawać w sercu, to byłoby to bardzo trudne albo wręcz niemożliwe - dodaje prof. Głowniak.
Sam stymulator ma postać niewielkiej kapsułki. Po jego wszczepieniu pozostaje tylko niewielka blizna w miejscu nakłucia, stąd zabieg jest małoinwazyjny.
Anna Opasiak