Była nieudana pierwsza połowa, przebudzenie w drugiej i znakomita postawa bramkarza lubelskiej drużyny przez całe spotkanie, łącznie z obronionym rzutem karnym. Bohaterem niedzielnego meczu na Arenie, był golkiper Motoru, Łukasz Budziłek. - Jeden mecz, ale dwie różne połowy. Pierwszy raz od kiedy jestem trenerem uważam, że w przerwie mogło być po meczu. Gdyby nie nasz bramkarz, to „Gieksa” mogła mieć wyższe prowadzenie i na to zasłużyła swoją grą. To było spowodowane naszymi błędami w: pressingu, wypchnięciem z własnej połowy, braku zamknięcia środka, braku agresji w pierwszej linii pressingu, no i generalnie w piłce, jak wyjdziesz i patrzysz co się wydarzy, to zazwyczaj wydarzy się najgorsze. Ja jestem odpowiedzialny, jak drużyna gra i taktycznie i za nastawienie. Biorę za to odpowiedzialność. Rozmawialiśmy jednak w przerwie, a w piłce do ostatniej minuty można o coś walczyć. I tak zrobiliśmy, chociaż niewiele zmieniliśmy taktycznie. Było po prostu lepsze wykonanie. Bramka nas napędziła i mogliśmy wygrać ten mecz. Uważam, że remis jest sprawiedliwy, dzięki temu, że przeciwnik miał pierwszą połowę, a my zdecydowanie drugą - mówi trener Motoru, Goncalo Feio.
W drugiej połowie szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich został przez sędziego wysłany na trybuny. - Pierwszy raz w życiu dostałem czerwoną kartkę po dwóch żółtych. Nie pokazałem okularów, jak Jędrych drugi raz leżał to pokazałem, że płacze i musi zejść. Uważam, że to bardzo dobry stoper, ale ostatecznie z urazem głowy musiał zejść. Korzystając z okazji życzę mu zdrowia. Pokazałem to jednak do moich zawodników, bo mieliśmy bardzo dobry moment w meczu. Są rzeczy, które grają poza taktyką, to są emocje i trzeba je transportować do moich zawodników. Ja pokazałem do moich zmienników, zobaczcie już płaczą, bo mieliśmy 1:1, dusiliśmy ich i taką strategię pewności siebie przyjąłem. Sędzia powiedział, że pokazałem okulary, a tego nie zrobiłem, proszę sprawdzić zapis wideo. Odwróciłem się i biłem jeszcze brawo mojej drużynie, a nie decyzji sędziego. To jest najlepszy przykład, jak ktoś jest uprzedzony do kogoś, tak to jest wobec mojej osoby. Dostałem czerwoną, ale dalej będę na ławce w następnym meczu, bo na razie mam trzy żółte kartki. Poradzę sobie z tym - tak sytuację skomentował po końcowym gwizdku trener lubelskiej drużyny.
Kolejny mecz już w środę. Motor Lublin zaczyna wtedy przygodę z Pucharem Polski. 9 sierpnia o 19:30 zmierzy się na Arenie z Lechem II Poznań.