Rakieta uderzyła w terytorium Polski. Czy bezpieczeństwo narodowe jest zagrożone?

dr Andrzej Szabaciuk - ekspert KUL ds. Bezpieczeństwa Narodowego
Autor: Małgorzata Oroń dr Andrzej Szabaciuk - ekspert KUL ds. Bezpieczeństwa Narodowego

Dwie osoby zginęły w wyniku eksplozji w miejscowości Przewodów na Lubelszczyźnie, tuż przy granicy polsko-ukraińskiej. Do zdarzenia doszło we wtorek, 15 listopada, późnym popołudniem. Do wybuchu doszło na terenie suszarni zboża. Na miejscu powstał duży lej, siła eksplozji przewróciła ciągnik rolniczy i przyczepę. Ofiary to dwaj pracownicy miejscowej suszarni "Wysokie prawdopodobieństwo" że była to rakieta ​ukraińskiej obrony przeciwlotniczej - mówił dzisiaj (16.11) przed południem prezydent Andrzej Duda. Ukraińskie media podają, że taką informację przekazał również prezydent Joe Biden partnerom G7 i NATO.

Czy Polacy mogą czuć się bezpiecznie? O tym z ekspertem KUL ds. bezpieczeństwa narodowego, dr. Andrzejem Szabaciukiem rozmawiała dzisiaj rano Małgorzata Oroń.

Małgorzata Oroń: Polskę, a także świat obiegły informacje o wydarzeniach w powiecie hrubieszowskim Czy mamy do czynienia z sytuacją zaatakowania państwa NATO i na jakiej podstawie można orzec, czy doszło do ataków?

Dr Andrzej Szabaciuk: Myślę, że ta kwestia jest obecnie analizowana przez ekspertów od wojskowości, którzy analizują zarówno cechy lotu owej rakiety, jaki rodzaj tej rakiety. Myślę, że raczej mało prawdopodobne jest to, że Rosjanie zdecydowali się na atak bezpośredni na Polskę. Raczej jest to konsekwencja ataku na cele na Ukrainie, ewentualnie po prostu zbicia rakiety rosyjskiej przez obronę ukraińską. Istnieje też wariant, że jest to rakieta ukraińska, która nie trafiła po prostu w rakietę rosyjską, a ta przypadkowo trafiła na terytorium Polski. Takie sytuacje się często zdarzają. Myślę, że prawdopodobieństwo tego, że Rosja zdecydowała się na atak na Polskę jest małe z wielu powodów. Po pierwsze ten cel, który został został trafiony - on nie ma żadnego znaczenia strategicznego, nawet symbolicznego, więc to wszystko wskazuje, że to był przypadkowy, nieszczęśliwy wypadek wywołany wczorajszym zmasowanym atakiem rakietowym na Ukrainę.

M.O.: W mediach, wśród polityków bardzo dużo mówi się o art. 4 i art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego. O czym on stanowi art. 4 i jakie przesłanki muszą być spełnione, żeby te konsultacje między państwami członkowskimi zostały rozpoczęte?

Dr A. Sz: Przede wszystkim przesłanką do rozpoczęcia takiej konsultacji powinno być zagrożenie, zagrożenie integralności terytorialnej państwa, zagrożenie niezależności politycznej, ewentualnie bezpieczeństwa. Jeżeli któreś z państw odczuwa takie zagrożenie i są konkretne przesłanki, aby to zagrożenie określać jako istotne, to wówczas taka procedura może się zacząć. Pamiętamy jak np. w 2014 roku nastąpił atak Rosji na Ukrainę. Wtedy Polska też rozpoczęła takie konsultacje, obawiając się eskalacji wojny i rozszerzenia jej dalej na Zachód. Tak więc ja myślę, że to jest taka standardowa procedura. Sygnał wysłany w kierunku przede wszystkim Federacji Rosyjskiej, że Polska jest zaniepokojona tym incydentem przy granicy polsko - ukraińskiej i też będzie monitorowała dokładnie działania Federacji Rosyjskiej, a w razie konieczności będzie apelowała, czy zwracała się o pomoc do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Też chodzi o to, aby wspólnie wypracować odpowiedź na działania rosyjskie, bo nawet jeżeli to był nieszczęśliwy wypadek i rakieta spadła przypadkowo na terytorium Polski, to musimy w jakiś sposób odpowiedzieć: czy to będą kroki dyplomatyczne, czy to będą kroki wojskowe w postaci większego wsparcia dla Ukrainy. Ewentualnie jakieś nowe sankcje. To też będzie tematem dyskusji, konsultacji z naszymi sojusznikami z NATO.

M.O.: Art. 5 Sojuszu Północnoatlantyckiego traktuje o sytuacji bardziej zaostrzonej i bardziej zaognionej, a także o potwierdzonym konflikcie zbrojnym. Jakie ten przepis prawny może mieć konsekwencje dla bezpieczeństwa Polski?

dr A. Sz: Przede wszystkim jeżeli jeden z członków NATO jest zaatakowany, to taka sytuacja jest traktowana jakby to było atakowane całe NATO. Więc wszystkie państwa mają wówczas obowiązek, aby i wspólnie, a zarazem i indywidualnie pomagać temu państwu zaatakowanemu. Ale musi być konkretny dowód na atak ze strony danego państwa, więc to nie mogą być tylko przypuszczenia czy jakieś spekulacje. To muszą być konkretne dowody, że mamy do czynienia z agresją państwa trzeciego. I w takim wypadku oczywiście nasi sojusznicy pomogą nam wszelkimi możliwymi sposobami i środkami gospodarczymi jak i środkami militarnymi.

M.O.: Na dzisiaj zwołana jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego, kto wchodzi w jej skład i jakie są jej zadania?

dr A. Sz: Przede wszystkim Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest ciałem doradczym, które doradza prezydentowi jako zwierzchnikowi sił zbrojnych w kontekście właśnie takich poważnych wyzwań z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. W skład jej wchodzą członkowie rządu, ale także osoby z parlamentu, ale także osoby powołane przez prezydenta, dowódcy wojskowi, specjaliści z zakresu bezpieczeństwa. Zadaniem Rady jest skonsultowanie pewnych kwestii z ekspertami, szczególnie ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego państwa.

M.O.: Sytuacja jest trudna i skomplikowana. Ciągle mówimy o prawdopodobnie przypadkowym znalezieniu się tej rakiety w przestrzeni powietrznej Polski, ale także o tym, że spadła na terytorium Polski. Jesteśmy bezpośrednim sąsiadem kraju objętego wojną od kilku miesięcy. NATO w tej chwili obraduje, prowadzi dyskusje, ale jak to NATO powinno zareagować? Czy sytuacja z wczoraj jest sygnałem do tego, żeby wzmocnić wschodnią flankę?

dr A. Sz: Ja myślę, że od początku wojny Sojusz podejmuje takie działania, aby wzmocnić wschodnią flankę. Na pewno są tez prowadzone działania, o których nie wiemy. Polska też jako państwo członkowskie zdecydowała się na dość znaczące zakupy uzbrojenia. Prawda jest taka, że w naszym interesie jest, żeby jak najszybciej wzmocnić naszą armię: sprzętem, ale także ilościowo, czyli personelem. Bo sytuacja jest bardzo niestabilna. Nawet jeżeli ta wojna zakończy się, to obserwujemy, że w czasie ostatniej dekady bezpieczeństwo Europy Środkowej jest zagrożone znacznie bardziej niż wcześniej. I tu głównym zagrożeniem jest Federacja Rosyjska. Musimy się z tym liczyć i mieć tego świadomość.

M.O.: We wtorek kilkadziesiąt rakiet było wystrzelonych w kierunku Ukrainy. Atakowany był także Lwów, który jest bardzo blisko granicy z Polską. Jeśli ta rakieta przypadkowo doleciała przestrzeń powietrzną Polski, czy możemy się obawiać, że nasz system bezpieczeństwa i reagowania, system antyrakietowy ma dziury i jest nieskuteczny? Czy takie sytuacje mogą się powtarzać?

dr A. Sz: Przede wszystkim, jeżeli chodzi o system antyrakietowy, to nie ma na świecie systemu, który jest skuteczny w całości. Nawet uznawana za jedną z najlepszych tego typu broni defensywnych - Żelazna Kopuła w Izraelu - ma skuteczność rzędu 80%, ale dodajmy, że trafienie w rakietę nie oznacza, że ona nie spadnie na naszym terytorium. Ona może też spaść, tylko że w innym miejscu i wywołać też dramatyczne skutki. Tutaj nie możemy liczyć na to, że jakikolwiek system przeciwrakietowy zapewni nam stuprocentową ochronę, bo takiej możliwości nie ma. Ale oczywiście musimy inwestować w nowe systemy obrony powietrznej, ponieważ jest to niezbędne w dzisiejszej wojnie. Sytuacja na Ukrainie pokazała, że to jest jedno z głównych zagrożeń - zagrożenie z powietrza. Ukraińcy od samego początku wojny apelują o to, aby zamknąć niebo nad Ukrainą, a cały system to jest i lotnictwo, i systemy przeciwlotnicze. To też wymaga ogromnych nakładów czasu, bo nie jest możliwe zbudowanie takiego systemu w ciągu kilku miesięcy. To trzeba wielu lat.

M.O.: W tej sytuacji także jest wezwany ambasador Rosji na rozmowę. Czy istnieje możliwość, że ambasador Rosji wraz ze swoimi współpracownikami zostaną wydaleni z terytorium Polski?

dr A. Sz: Myślę, że póki dyplomatyczne będą zależały od wyników śledztwa, które jest prowadzone. Jak widzimy wypowiedzi władz rządowych są dość lakoniczne. Nie chcą też siać paniki, ale dowiemy się w jaki sposób ta rakieta trafiła na nasze terytorium i jaka była tego przyczyna. Wówczas może podejmować dalsze kroki, czy dyplomatyczne, czy militarne nawet. Oczywiście nie mówię tutaj o ataku na Rosję, tylko bardziej o wsparciu Ukrainy większą pomocą militarną. Myślę, że warto poczekać i śledzić doniesienia oficjalnych serwisów rządowych.

Wczoraj Rosja przeprowadziła największy atak rakietowy na terytorium Ukrainy od 24 lutego. Wystrzeliła 100 rakiet, z czego większość udało się zestrzelić. 6 osób zginęło, 17 zostało rannych.