Rozbudzić iskrę w innych, a samemu spalić się jak węgiel – ewangelizacja za pomocą TikToka

Ponad półtora tysiąca młodych osób uczestniczyło w spotkaniu dla kandydatów do sakramentu bierzmowania. Spotkali się w Pliszczynie na wspólnej modlitwie, rozmowach, konferencjach i koncercie. Jednym z ewangelizatorów, który się spotkał młodymi ludźmi był. ks. Piotr Jarosiewicz – asystent KSM diecezji Drohiczyńskiej, diecezjalny duszpasterz młodzieży, a młodym z całej Polski bardzo dobrze znany z TikToka.

Małgorzata Oroń, Radio Plus: Z Drohiczyna do Lublina, a właściwie Pliszczyna przyjechał Ksiądz ewangelizować młodych przygotowujących się do sakramentu bierzmowania. O czym młodzi usłyszą w ramach nowej ewangelizacji i nowych sposobów, którymi ksiądz operuje, mówiąc m.in. o ewangelizacji przez TikTok?

ks. Piotr Jarosiewicz: Bardzo fajnie abp Ryś powiedział. On powiedział, że problem nowej ewangelizacji nie polega na tym, z czym wyjść, tylko żeby w ogóle wyjść. Czyli tak naprawdę mamy dzisiaj mnóstwo narzędzi do tego, żeby wyjść do młodzieży. Pytanie: czy przekroczymy nasze bariery w kontekście dotarcia do młodych przez ich aplikacje, w których są. Tak więc jeśli dzisiaj kontynentem, w którym jest młodzież, jest TikTok, to jest tylko jedno pytanie czy odważymy się przełamać nasze lęki, nasze schematy, naszą rzeczywistość, tego, że stoimy na ambonie i nas wszyscy słuchają i wejścia w świat wirtualny, w którym siedzą młodzi. Jeśli tego nie zrobimy, to nie wyciągniemy ich z wirtuala do reala. Zatem mam świadomość, że to, że oni dzisiaj tutaj są, to też jest owoc tego, że gdzieś usłyszeli. Gdzie? W wirtualu. I teraz z wirtuala wyszli, żeby spotkać się w realnym świecie. Więc chcemy ewangelizować bardzo prosto, dawać świadectwo przemiany Chrystusa w nas samych, bo przemienił. O tym chcemy mówić. Chcemy dawać im fundamenty, czyli sakramenty. Czyli będzie tu możliwość spowiedzi, bo spowiedź zakorzenia w Chrystusa i daje wolność ze zniewoleń, w które wpycha nas świat. Chcemy dawać młody Kościół, bo jak widzimy – tu jest półtora tysiąca młodych ludzi w jednym miejscu. Kiedy mówimy dzisiaj o tym, że młodzi odchodzą masowo z Kościoła, to zachęcam, żeby zrobić zdjęcie albo przyjechać do Pliszczyna i zobaczyć, ile tych młodych jest. Co to znaczy, że jeśli zorganizujemy im spotkanie, to oni chcą się spotykać, modlić, chcą być we wspólnocie, chcą słuchać świadectwa, chcą słuchać koncertu, chcą wchodzić w sakramenty. Są.

MO: Jak to się stało, że Ksiądz z ambony, z kościelnej ławki znalazł się na internetowym, wirtualnym kontynencie wśród młodych?

ks. PJ: Powiem tak, że wewnętrznie pracuje nad sobą, czyli swoim życiem duchowym. I jest też taki czas w kalendarzu,jak Adwent i Wielki Post. W Adwent...to był koniec listopada, początek grudnia tamtego roku. Postanowiłem sobie, żeby dotrzeć do młodzieży w momencie, w którym młodzieży nie ma w Kościele, bo jest pandemia i było ograniczenie do 5 osób w kościele. No to gdzie oni są? W Internecie. Jak wrzucam wiadomość na Facebooka jest 150 odbiorców, a wrzucam na TikToka i jest ich 150 tysięcy. To pokazuje, że tam są. Postanowiłem sobie w adwent, że będę codziennie wrzucał jakiś filmik. Jak zacząłem wrzucać filmiki, to po jakimś czasie było 1000 subskrybentów. Zobaczyłem, że mogę robić live, to zacząłem robić live, czyli po prostu włączać aplikację na żywo i przez Internet mówić o Panu Bogu tak jak umiem. Zwyczajnie, prosto z serca. Okazuje się, że po takich live’ach przyjeżdżają ludzie do spowiedzi po 12 -15 latach, którzy z jakiegoś względu przyjeżdżają, może przypadkiem. Śświeckie imię Ducha Świętego to przypadek. Oni usłyszeli coś, co ich na tyle przekonało, żeby przyjechać czasem 200 kilometrów i skorzystać ze spowiedzi. Takiej mocnej, głębokiej. To pokazuje jedną rzecz, że jeśli są aplikacje, które dzisiaj są dostępne dla każdego z nas, to jeszcze raz wracam do tego, co abp Ryś mówił. Problem ewangelizacji nie polega na tym, z czym wyjść, bo mamy z czym i z kim wyjść, tylko żeby w ogóle wyjść, czyli wejść w Internet, w którym jest młodzież i spróbować im pokazać to, co jest naszą tradycją, to, co jest naszym bogactwem, to, co jest naszą duchowością. Czy się odważymy? Jest bardzo trudno, bo jest ogromny hejt ludzi, którzy w jakimś względzie zostali. Coś się stało i hejtują. I teraz mam świadomość według mnie samego, że jest to przerabianie też siebie, ale na tym polega rozwój duchowy. Także jeśli Pan Jezus mówi: „Mnie prześladowali. W momencie, w którym zaczniecie głosić Ewangelię, będą i Was prześladować”. Też bp Dajczak powiedział, że ci, którzy najbardziej plują, najbardziej czekają na to miłosierdzie. I muszę powiedzieć, że z tymi najbardziej kontrastuje, czyli piszę, rozmawiam, komentuję i się okazuje, że to jest bardzo przydatne dla nich i często owocne.

MO: Wiele jest teraz serc, które czekają na Ewangelię i to się też kończy często duetami na Księdza profilu na TikToku. Ale młodzież, tak jak sam Ksiądz powiedział, na czas pandemii zamknęła się w domu i przeszła do świata wirtualnego z realnego. Z jakimi problemami ci młodzi ludzie teraz najczęściej zgłaszają się do Księdza po pomoc, po wsparcie, poradę?

ks. PJ: Bardzo dużo młodych się tnie. Dlatego, że sobie nie radzą w szkole, nie radzą w relacjach z rodzicami, z rówieśnikami, bo ktoś dostał lepsze oceny, ktoś ładniej wygląda. Używki takie podstawowe. Przyszła do mnie dziewczyna na początku roku szkolnego. I mówi, że: wszystkie dziewczyny w zawodówce palą i one na przerwie wychodzą i mówią „albo z nami zapalisz, albo jesteś...” nie będę kończył. I ona do mnie mówi: proszę księdza ja nie chcę palić, ja nie chcę wydawać pieniędzy, ja chcę być zdrowa, ale jak nie pójdę, to będę miała przekichane. Będą mnie uważać za trędowatą. I teraz chodzi o to, że powstaje antykultura, która jest tak mocna i tak silna, że naprawdę trzeba być rozpalonym Bogiem. Aby przeciwstawić się osobom, wśród których chcę być, bo to jest wspólnota, w której chcemy wzrastać, chcemy być akceptowani, docenieni, zauważeni. I te palące dziewczyny mówią jasno: albo z nami wychodzisz palić albo jesteś sprzedawczykiem i my po prostu się odcinamy od ciebie. Musimy mieć siłę, która nie pochodzi od nas, bo my jej nie mamy. Dlatego są potrzebne takie spotkania, które rozpalają nas w sytuacjach, w których będzie o wiele trudniej. Kiedy zwrócimy uwagę do naszych szkół, w których mamy koleżanki i kolegów, których chcemy akceptować. Ja jej zaproponowałem żeby zmieniła szkołę, ale bała się, że nie da rady w liceum. Dobra, to idź do nich, siedź i bądź nimi nawet jako niepaląca. To nie jest tak, że jest jakaś trudna młodzież. To młodzież, która ma trudności w życiu spowodowanym rzeczywistością, w której jesteśmy. W świecie, który jest. I myślę, że takie spotkania, gdzie człowiek może doświadczyć Boga, który daje siłę, jest na tyle ważne, że wrócimy do bezsilnego świata. My mamy wchodzić w tą rzeczywistość, która jest: do szkoły, do wspólnot, na ulicę, gdzie tego jest mnóstwo.

MO: Wiele osób też mówi, że sakrament bierzmowania jest uroczystym sakramentem odejścia z Kościoła. W Pliszczynie jest ok półtora tysiąca młodych. Jest dużo osób, które nie mogły przyjechać. Księdza profil śledzi kilkaset tysięcy młodych i ciut starszych +30. To jak to jest z tym sakramentem bierzmowania na przestrzeni ostatnich chociażby ostatnich dziesięciu lat? Mamy do czynienia ze zdecydowanym odpływem młodych z Kościoła?

ks. PJ: Laicyzacja w Polsce jest jak Pendolino. Kiedyś mówili pełzająca, a teraz jest Pendolino. Ludzie po prostu masowo wypisują się z religii, z bierzmowania, uciekają od bierzmowania, wychodzą z Kościoła. Natomiast to jest wolność ich samych. Ale wydaje mi się, że dlatego, że nie dajemy im Chrystusa, tylko suchą teorię. Papież Benedykt XVI powiedział, że są w Kościele dwie grupy ludzi wierzących: ci, którzy doświadczyli Boga i ci, którzy Go nie doświadczyli. I papież powiedział, że ci, którzy Go nie doświadczyli, odejdą od Kościoła. Po prostu odejdą, nie dadzą rady wytrwać. Więc mam świadomość. Księga proroka Izajasza rozdział 43 Stary Testament mówi, że Pan Bóg będzie dawał iskry i na tą iskrę, którą Pan Bóg daje swojego doświadczenia, możemy albo ją rozdmuchać, czyniąc iskrę i ogień, który ogrzeje nie tylko mnie, ale i innych. A możemy na to samo jeszcze splunąć. I to i to mówi Izajasz pochodzi z tych samych ust. Więc jeśli są takie spotkania, to mamy za zadanie dać nie siebie, nie jakieś swoje mądrości, tylko podprowadzić pod spotkanie z żywym Bogiem. Jeśli oni mają tą iskrę np. w sakramencie, który będą powtarzali, to z tej iskry będzie ogień. Jak oni na ten sakrament splunął. To jest ich wybór. Natomiast mamy robić wszystko, żeby zorganizować im przestrzeń, w której będą mogli wzrastać. Pamiętam taką sytuację, gdzie robiliśmy Sylwestra bezalkoholowego i było 230 osób. Na tym sylwestrze nie można pić, palić...zakaz jakichkolwiek używek. Ale można było tańczyć. Ale do czego zmierzam? Skończył się Sylwester. Czwarta rano. Podchodzi do mnie dziewczyna i pyta czy możemy porozmawiać. Szesnastolatka zagadała, ale nie chciałem jej zbyć więc słuchałem. I ona bierze plecak, wyjmuje z plecaka dużą butelkę alkoholu i mówi „to dla księdza”. Ja zdziwiony, nie wiem o co jej chodzi, a wtedy ona opowiada mi historię: „rok temu – szesnastoletnia dziewczyna - rok temu byłam na sylwestrze w remizie, tam się upiliśmy, rozdaliśmy ubikacje itd. Była policja, a godz. 21 to już byłam w domu. Więc w tym roku dziewczyny mnie wyciągnęły do księdza. Ja proszę księdza, żeby wyjść zatańczyć, muszę wypić 2 driny, szesnastoletnia dziewczyna potrzebuje dwóch drinków - żeby przełamać swój lęk do tańca, do chłopaków. Więc po pierwsze pomyślałam, że jak ksiądz organizuje, to będzie beznadziejnie. Dwa: nie można pić, to ja sobie wzięłam alkohol, ale nie był potrzebny. Ja od iluś lat w końcu pamiętam, z kim tańczyłam na imprezie. Bardzo mi się to podoba. Dziękuję i to dla księdza”. Ale po co o tym mówię? Mówię to z tą świadomością, że ona zauważyła tą iskrę, którą Pan Bóg dał, ona tą iskrę rozpaliła i zauważyła, że to jest dobre, że to jest fajne, że to jej się podoba, że nie musi napić się do nieprzytomności, żeby było fajnie, okazuje się, że pamięta z kim tańczyła, że ma numery do kolegi, który jej się spodobał, że dobrze to wspomina. Nie wiem w którym miejscu ona jest obecnie. My jako księża mamy teraz tworzyć przestrzeń, w którym młodzież będzie się czuła sobą. Gdzie nie będzie musiała wchodzić w narkotyki, alkohol, żeby być sobą. I to jest takie miejsce. Tak więc czy ta młodzież zostanie w Kościele? Nie wiem, bo to zależy od każdego z nas. Natomiast zadaniem naszym jest to, żeby odprowadzać ich nie pod siebie, a pod Chrystusa. Jeśli będziemy pod Chrystusa odprowadzali, to nie rezygnować.

MO: Jest ksiądz dosyć młodym kapłanem, który ewangelizuje ogromną ilość młodzieży. Ma Ksiądz swoje zadania w diecezji, w parafii, w kurii. To proszę powiedzieć, jak sobie Ksiądz radzi z kryzysem, kiedy przychodzi zmęczenie, wypalenie materiału, że już mam dosyć, już nie dam rady. A tu trzeba odpowiedzieć, tu trzeba pomóc. Trzeba w ogóle przemyśleć Słowo Boże, które chce się przekazywać dalej, bo nie wystarczy je przeczytać. To trzeba jeszcze skomentować, podprowadzić, dać tę iskrę.

ks. PJ: To jest właśnie rozpalenie. Jak mamy dwa węgle, to węgiel od węgla się nie zapali. Po prostu potrzeba jakąś rzeczywistość z zewnątrz, która ten węgiel rozpali. I problem jest taki, że ten węgiel się spali. Czyli ja nie po to poszedłem do kapłaństwa, żeby było fajnie, wygodnie, żeby mieć czas dla siebie, tylko żeby się spalić. Na takiej zasadzie żył ojciec Maksymilian Maria Kolbe, Matka Teresa z Kalkuty. Więc mam świadomość, że jeśli ktoś przychodzi, to po to, żeby dać Chrystusa. A to, że przychodzi zmęczenie. Święty Paweł mówi, że duch ochoczy, ciało słabe. Więc tak robię, robię, robię, robię, robię. Jak już nie dam rady, to padam. Leżę dwa dni. Ja rzeczywiście siedzę czasem do drugiej, do wpół do trzeciej. Szczególnie czy jak doktorat robiłem, czy teraz, przez TikTok Po prostu są ludzie, którzy piszą, dzwonią. Czasem jak skończę TikToka o północy, no to wchodzę na Instagram, a tam lawina wiadomości. Wiadomości typu: „Tnę się. Proszę księdza, jestem dwadzieścia kilometrów od księdza, tata nic nie chce zrobić, mama tego nie zauważa. Przyjedzie ksiądz?”. Jest godzina dwunasta w nocy. I teraz jest pytanie, gdzie mi wszyscy mówili, że po godz. 22 już lepiej, żeby nie rozmawiać, nie telefonować. A teraz przychodzi dziewczyna, która się tnie. I teraz ja mogę powiedzieć, że ja kulturalnie teraz już będę odpoczywał. Ale Pan Jezus nie odpoczywał. I teraz pytanie: czy ja realnie traktuję swoje kapłaństwo i to, że osoba w tym momencie potrzebuje na przykład spotkania? Czy ja powiem, że mnie uczyli w seminarium od godz. 22 proszę nie odpisywać, proszę się ciąć, a ja o ósmej rano przyjadę. Normalne, że jeśli mam serce rozpalone, no to jadę z konsekwencjami tego, co się dzieje w Kościele, że jest 24 w nocy. Ta dziewczyna dzisiaj jest w szpitalu. Pozwoliła sobie pomóc, ale w momencie, w którym była iskra i ktoś iskrę rozdmuchał i dał jej ogień, czyli dał nadzieję, nie siebie, bo ja nic nie potrafię zrobić. Są lekarze, którzy potrafią się nią zaopiekować, wskazać jej np. depresję, która ma pokazać leki i pokazać sposób leczenia. Natomiast jest tak, że jest zmęczenie Jest tak, że jest wyczerpanie organizmu. Natomiast węgiel jest taki, że ma się spalić. I teraz pytanie czy paląc się jest mniej mnie? Tak, zużywam się. Jestem młody, ale.... Ale Maksymilian Maria Kolbe nie przestał dawać siebie. Ojciec Pio nie przestał dawać. Pan Jezus nie zawrócił po siódmej stacji. Kiedy się przewrócił, nie miał siły. Wstał, szedł dalej. Miał cel. Więc jeśli mamy cel w chrześcijaństwie, no to idziemy. Nawet jak padniemy z wyczerpania. Ale jak Chrystus wstał, to czego ja ma mnie wstać? Trzeba wstać i iść dalej.

MO: Dziękuję bardzo za rozmowę.