- Jak przegrywasz z przeciwnikiem, który był lepszy od ciebie, to należy pogratulować przeciwnikowi i trenerowi. Dziękuję też moim piłkarzom, za to, co zostawili na boisku. Uważam jednak, że stać nas na zdecydowanie więcej, zarówno pod kątem wolicjonalnym, jak i piłkarskim. Podziękowania także dla kibiców, którzy jak zwykle byli z nami. To był brzydki mecz. Zarówno ja, jak i trener Misiura wolelibyśmy, żeby mecz był bardziej piłkarski. To było jednak związanie ze stanem murawy, ładna gra jest ważna, ale wynik jest ważniejszy. Na tym boisku nie dało się dużo lepiej. Końcówka, to nasza gra w dziesięciu. Jak masz mecz na remis to bardziej opłaca się go wygrać niż zremisować. Bardziej się opłaca raz wygrać niż dwa razy zremisować. W piłce oprócz jakości, taktyki najpierw jest zrozumienie, że to jest sport. Najważniejsza jest umiejętność rywalizacji. My tym brakiem tej umiejętności straciliśmy jeden punkt. Uważam, że to był mecz na remis, ale jeżeli ktoś miał go wygrać, to powinien być to Znicz. Gratulacje, bo trzy punkty dają rywalom trochę spokoju i wiarę - powiedział po końcowym gwizdku trener Motoru, Goncalo Feio.
Początek spotkania obfitował w wiele sytuacji stykowych i walkę w środku pola. Przez pierwsze 45 minut bliżej pola karnego przeciwnika częściej bywał zespół Znicza, ale jego ataki nie doprowadziły do dogodnych sytuacji strzeleckich. W 24. minucie mocny strzał sprzed szesnastki odbił Kacper Rosa, a chwilę później uderzenie Mateusza Grudzińskiego przeszło niewiele ponad bramką Motoru. Pierwsza połowa nie przyniosła innych dobrych okazji i zakończyła się remisem 0:0.
Druga część spotkania rozpoczęła się od szansy dla gospodarzy. Grudziński uderzył jednak zbyt wysoko z rzutu wolnego. W 57. minucie blisko zdobycia gola byli Motorowcy, ale strzał głową Mathieu Scalet minimalnie minął bramkę Miłosza Mleczko. Podopieczni trenera Feio coraz częściej znajdowali się pod polem karnym rywala i próbowali wyjść na prowadzenie. Parę minut później z dystansu próbował Bartosz Wolski, ale bramkarz gospodarzy odbił piłkę na rzut rożny. W 74. minucie dośrodkowanie z prawej strony boiska zamykał Mariusz Rybicki, ale piłka przeszła tuż obok słupka bramki Mleczko.
W 85. minucie Arkadiusz Najemski obejrzał drugą żółtą kartkę i Motorowcy byli zmuszeni do rozegrania końcówki meczu w „dziesiątkę”. Znicz grając z przewagą szukał zdobycia zwycięskiej bramki i niestety udało się to po długim wybiciu z linii obrony. Do sytuacji sam na sam doszedł Krystian Tabara i posłał piłkę obok Kacpra Rosy, a tym samym dał zwycięstwo zespołowi z Pruszkowa.
Teraz pierwszoligowców czeka przerwa związana z meczami reprezentacji Polski. Zaplecze Ekstraklasy do walki o punkty wróci 25 listopada. Tego dnia lubelskie drużyny zagrają z ekipami ze stolicy Podkarpacia. Motor zagra na Arenie z Resovią Rzeszów. Górnik Łęczna zmierzy się na wyjeździe z rzeszowską Stalą.