W meczu 19. kolejki Fortuna 1. Ligi Motor Lublin pokonał Lechię Gdańsk 1:0 po bramce Michała Króla i traci już tylko dwa punkty do liderującej w tabeli Arki Gdynia, mając jednocześnie jedno spotkanie rozegrane mniej.
Ostatni mecz Motoru w tym roku kalendarzowym rozpoczął się od wzajemnego rozpoznania ze strony obu ekip, które dobrze zorganizowane nie pozwalały przedostać się rywalom w ich pole karne. Pierwsze zagrożenie wyniknęło ze strony podopiecznych trenera Feio. Niebezpieczne dośrodkowanie z rzutu wolnego Piotr Ceglarza zostało wybite na rzut różny przez bramkarza gości. W 12. minucie Ceglarz popisał się mocnym uderzeniem sprzed pola karnego, który jednak był minimalnie niecelny.
W 30. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadziła Lechia. Dośrodkowanie Dawida Bugaja próbował wykończyć Tomas Bobcek, ale piłka trafiła w boczną siatkę. Dziesięć minut później bliski zdobycia bramki był Motor. Składna akcja zakończyła się strzałem Kacpra Śpiewaka, który z trudnościami obronił Bohdan Sarnavskyi. W końcówce pierwszej połowy oba zespoły miały swoje okazje. Najpierw na bramkę Kacpra Rosy uderzał z dystansu Rifet Kapić, ale jego uderzenie przeszło ponad poprzeczką, a chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Arkadiusz Najemski strzelał głową tuż obok słupka.
Pierwsza część gry zakończyła się bezbramkowym remisem, a druga rozpoczęła się w podobnym tonie, co pierwsza, choć to Lechia przez pierwsze dziesięć minut delikatnie przeważała. To jednak Motor w 58. minucie stworzył poważne zagrożenie, gdy Jakub Lis posłał mocną piłkę wzdłuż bramki. Z trudem wybili ją obrońcy gości. Dziesięć minut później podopieczni trenera Feio w końcu dopięli swego. Wrzut z autu Sebastiana Rudola przedłużył Najemski, a piłkę z bliskiej odległości do bramki wpakował Michał Król. Po wyjściu na prowadzenie Motorowcy starali się kontrolować grę, co robili bardzo dobrze. Cierpliwie się też bronili. W końcówce dla Lechii próbowali Bugaj i Zjawiński, ale ich uderzenia przeszły ponad bramką. Motor dowiózł prowadzenie i dopisał kolejne trzy punkty do ligowej tabeli, tym samym awansując w niej na trzecie miejsce, na którym spędzi przerwę zimową.