Podporucznik Anna Michalska, rzecznik prasowy polskiej Straży Granicznej była gościem "Sedna Sprawy" Radia Plus we wtorek, 19 października. Michalska opowiadała o tym jak wyglądał praca funkcjonariuszy na granicy polsko-białoruskiej w czasach największego od 2015 roku kryzysu migracyjnego.
- Presja migracyjna utrzymuje się cały czas na bardzo wysokim poziomie. Tylko ostatniej doby mieliśmy ponad 600 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Mieliśmy też kolejne siłowe forsowanie granicy. Grupa 200 osób przedarła się przez odcinek granicy. Trwają działania i zatrzymano już 140 osób. Doszło też niestety do tragicznego zdarzenia, bo 2 osoby utknęły na bagnach - mówiła ppor. Anna Michalska w "Sednie Sprawy".
Ppor. Michalska była pytana o to czy Straż Graniczna nie potrzebuje większego wsparcia ze strony wojska. Rzecznik SG potwierdziła, że takie wsparcie już się pojawiło, bo było potrzebne z powodu nie tylko samych migrantów szturmujących granicę.
- Podkreślam, że naszym przeciwnikiem nie są nielegalni imigranci, tylko to są służby białoruskie. Oni nas obserwują, wiedzą gdzie nasze patrole w danym momencie mogą być słabsze i tam kierują migrantów - tłumaczyła ppor. Michalska.
Napływ migrantów w Niemczech. Najpierw przeszli z Białorusi do Polski
Prowadzący rozmowę Jacek Prusinowski zwrócił uwagę na to, że w Niemczech widać wyraźny wzrost migracji. Pojawiają się tam ludzie, którzy wcześniej przekroczyli granicę polsko-białoruską.
- Zdajemy sobie sprawę, że część osób przechodzi przez granicę polsko-białoruską. Mamy też informacje, że część migrantów przechodzi z Litwy do Polski, gdzie granica jest otwarta - wyjaśnia ppor. Michalska.
Cała rozmowa do zobaczenia i posłuchania poniżej.