Śledztwo w sprawie rodzinnego dramatu wszczęła już Prokuratura Okręgowa w Słupsku. Z aktualnie posiadanych przez niego informacji nie wynika, by stan zdrowia mężczyzny nie pozwolił na jego doprowadzenie do siedziby prokuratury. 44-latek po ataku na rodzinę, jak podawała policja, sam został ranny. Trafił do jednego ze szpitali na Pomorzu.
Mężczyzna zaatakował nożem w poniedziałek wieczorem (26.01) swoją rodzinę w mieszkaniu w Ustce. W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia dziewczynka, pięć osób zostało rannych, w tym napastnik. Zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań przy ulicy Bałtyckiej w nadmorskiej Ustce policjanci otrzymali w poniedziałek około godziny 21:30. Na miejscu obezwładnili agresywnego 44-latka. Ranne osoby zostały przewiezione do szpitali, w tym w asyście policjantów zatrzymany napastnik.
Do szpitala w Sławnie trafił teść napastnika. Teściowa, żona i drugie dziecko 44-latka przetransportowani zostali do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. Dziecko nie miało praktycznie żadnych obrażeń, zostało wypisane. Starsza kobieta jest na chirurgii w stanie stabilnym. Młodsza jest w stanie ciężkim. SOP poinformował, że zostanie wszczęta procedura mająca na celu wydalenie funkcjonariusza ze służby. Mężczyzna nie zajmował się bezpośrednio ochroną osób. Miał on ważne badania okresowe, na które składają się także badania psychologiczne. Rodzina zatrzymanego funkcjonariusza otrzyma pomoc psychologiczną.