Do tragicznych wydarzeń doszło w jednym z mieszkań przy ulicy Bałtyckiej w Ustce w poniedziałkowy wieczór. 44-letni funkcjonariusz SOP zaatakował swoją rodzinę. W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia córka napastnika, pięć osób zostało rannych, w tym on sam. Ranni zostali przetransportowani do szpitali w Lęborku, Sławnie i w Słupsku, w którym nadal przebywają żona i teściowa napastnika.
Szef Prokuratury Okręgowej w Słupsku - Patryk Wegner - przekazał wczoraj (27.01), że funkcjonariuszom policji udało się przesłuchać pokrzywdzonych teściów 44-latka. Mężczyzna składał zeznania w Sławnie, hospitalizowana kobieta w Słupsku. Dziś (28.01) prokurator okręgowy odniósł się do treści tych zeznań. Wynika z nich że "nic nie wskazywało na to, że nastąpi awantura". Tego wieczora rodzina grała w karty, 44-latek wypił śladowe ilości alkoholu. W pewnym momencie wyszedł do kuchni, wrócił z niej i zaatakował ich. Nie było żadnego stresora czy zapalnika”, który wywołałby taką jego reakcję. Miał zaatakować nagle.
W odczuciu jednego ze świadków głównym celem była żona mężczyzny, przy czym jak podaje prokuratura "intensywność oddziaływania na innych pokrzywdzonych też była mocna i duża". Liczba zadanych ciosów wskazuje na bardzo silne wzburzenie, nie wiadomo czym wywołane.. Podobnie jak liczba osób, które sprawca zaatakował i które usiłował zaatakować, bo chłopcu udało się uciec. Tam była próba zadania ciosów w plecy. Przesłuchani świadkowie ze względu na traumę, a także dynamikę zdarzenia, nie są w stanie określić chronologiczności kolejnych sekwencji. W ich ocenie "tam nie było wcześniej kłótni, denerwujących, stresujących sytuacji, grali w karty, przestali i taka sytuacja się wydarzyła".
44-latek dziś (28.01) ma zostać doprowadzony do siedziby Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Psychiatra ocenił, że z Piotrem K. można wykonać czynności procesowe. Prokurator chce przedstawić Piotrowi K. zarzut zabójstwa córki oraz usiłowania zabójstwa kilku osób. Funkcjonariusz SOP został zawieszony i wszczęto wobec niego procedurę usunięcia ze służby. Poinformował o tym we wtorkowym oświadczeniu dla mediów. Na polecenie kierownictwa resortu Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, którym się poddawał. Mężczyzna był w formacji od 23 lat. Na początku października przeszedł badania okresowe. Służył w Warszawie, nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie. 44-latek z żoną i z dziećmi przebywał w Ustce na urlopie u teściów.