Chrobry grał lepiej, ale tylko zremisował

2019-05-04 14:37

Trzeci maja, oprócz święta narodowego, miał być także piłkarskim świętem w Głogowie. Chrobry w przypadku wygranej z Wartą Poznań i potknięciem się sąsiadów z tabeli, mógł być niemal pewny utrzymania w pierwszej lidze. Wszystko szło dobrze do 89. minuty.

Łukasz Zejdler zdobył wczoraj pierwszego gola w pomarańczowo-czarnych barwach
Autor: Archiwum serwisu

Warta przyjechała do Głogowa po remis. Przynajmniej tak wyglądał zespół Petra Nemeca od początku spotkania, kiedy raczej czekał na to, co zrobi Chrobry. Głogowianie próbowali rozmontować obronę rywali, ale udawało się to sporadycznie. W dodatku brakowało szczęścia. Dwie groźne akcje gospodarzy kończyli niecelnymi strzałami Damian Kowalczyk i Łukasz Zejdler. Mateusz Machaj huknął z rzutu wolnego, ale piłkę sparował bramkarz gości, Adrian Lis. Najbliżej zdobycia gola był pod koniec pierwszej połowy Michał Michalec, ale jego strzał głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, wylądował na poprzeczce. Po przerwie niewiele się zmieniło. Warta w formie wyraźnie majówkowej czekała na ruch pomarańczowo-czarnych. Szymon Drewniak w 58. minucie ruszył ze środka pola i po minięciu kilku rywali, oddał groźny strzał w stronę bramki. Piłkę odbił Lis, ale dobitka Łukasza Zejdlera wylądowała w siatce. Goście obudzili się po straconej bramce, ale Chrobry nie odpuszczał. Ostatnie pół godziny meczu było najciekawsze dla kibicowskiego oka. Działo się nieco więcej po obu stronach boiska. I kiedy wydawało się, że drużyna trenera Nicińskiego odniesie minimalne zwycięstwo, w polu karnym Chrobrego padł jeden z piłkarzy Warty Poznań. Sędzia wskazał na wapno. Trybuny oszalały na ułamek sekundy, kiedy Mateusz Abramowicz obronił strzał Michała Żebrakowskiego z jedenastu metrów. Niestety, pierwszy przy sparowanej piłce był Jakub Kiełb i padł gol wyrównujący. Czasu na reakcję było za mało, kilkadziesiąt sekund później sędzia skończył spotkanie. Chrobry zagrał niezłe spotkanie, przy biernej postawie gości. Pomarańczowo-czarni prowadzili grę przez większość meczu, stwarzali sobie sytuacje, jednak zabrakło szczęścia (złośliwi powiedzieliby, że zabrakło dobrego wykończenia). Szkoda, że "nie dobili" rywala golem na 2:0, bo wtedy goście pewnie nie ruszyliby z taką ochotą w końcówce. W drugim piątkowym spotkaniu 1. ligi GKS Katowice przegrał ze Stalą Mielec 0:2, co jest dobrą wiadomością dla Chrobrego. Głogowianie zajmują obecnie dwunaste miejsce w tabeli, jednak dziś może się to zmienić. Jeśli Odra Opole pokona Bytovię, wyprzedzi pomarańczowo-czarnych i będzie miała nad nimi dwa punkty przewagi. Jeżeli jutro Stomil wygra wyjazdowe spotkanie z Puszczą, zrówna się z Chrobrym punktami. Do końca sezonu dwa mecze, wyjazdowy z Bytovią (która jest w strefie spadkowej i dziś gra we wspomnianym meczu z Odrą Opole) oraz u siebie z Podbeskidziem (które zajmuje siódme miejsce w tabeli i właściwie o nic już nie gra).