Horror w Głogowie! Chrobry w finale baraży o Ekstraklasę

Chrobry Głogów jest o krok od historycznego awansu do Ekstraklasy. Po dramatycznym meczu i serii rzutów karnych głogowianie pokonali ŁKS Łódź, a bohaterem został bramkarz Dawid Arndt, który obronił decydującą jedenastkę.

Chrobry Głogów - ŁKS Łódź 1:1 (5:4) w półfinale baraży o Ekstrklasę
Autor: Mateusz Król Chrobry Głogów - ŁKS Łódź 1:1 (5:4) w półfinale baraży o Ekstrklasę

To był wieczór, którego kibice w Głogowie długo nie zapomną. Emocje zaczęły się już przed pierwszym gwizdkiem, a skończyły dopiero po ostatnim rzucie karnym. Stadion przy Wita Stwosza eksplodował z radości, gdy Dawid Arndt obronił decydującą jedenastkę i dał Chrobry Głogów awans do finału baraży o Ekstraklasę.

Od początku było widać, że gospodarze nie zamierzają kalkulować. Chrobry ruszył wysoko, agresywnie i odważnie. Głogowianie częściej utrzymywali się przy piłce, potrafili narzucić tempo i regularnie podchodzili pod pole karne ŁKS-u. Dużo zamieszania robił Szymon Bartlewicz, który kilka razy urwał się rywalom na skrzydle.

Goście z Łodzi długo mieli problem ze stworzeniem groźnych sytuacji. Kiedy już dochodzili do dośrodkowań, pewnie interweniował Dawid Arndt. Chrobry wyglądał dojrzale i spokojnie, a przed przerwą był nawet bardzo blisko objęcia prowadzenia. Najpierw próbował Bartlewicz, później centymetrów zabrakło Kelechukwu Ibe-Tortiemu.

Po pierwszej połowie kibice mogli czuć niedosyt wyniku, ale nie gry. To gospodarze sprawiali lepsze wrażenie i dawali nadzieję, że po przerwie uda się przechylić szalę zwycięstwa.

Druga połowa zaczęła się jednak od ciosu. W 61. minucie po rzucie rożnym do siatki trafił Andreu Arasa i ŁKS objął prowadzenie. Chwilę później sektor gości eksplodował z radości, ale Chrobry nie zamierzał się poddać.

Głogowianie rzucili się do ataku. Walczyli o każdą piłkę i coraz mocniej naciskali. W końcu przyszła 76. minuta. Kacper Laskowski huknął zza pola karnego, a piłka wpadła prosto w okienko. Stadion dosłownie oszalał. Kibice zerwali się z miejsc, a marzenia o finale baraży wróciły ze zdwojoną siłą.

Więcej bramek w regulaminowym czasie gry już nie padło. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia. O wszystkim musiały zdecydować rzuty karne.

Tam napięcie sięgnęło zenitu. Obie drużyny trafiały, kibice wstrzymywali oddech, a presja rosła z każdym kolejnym strzałem. W końcu nadszedł decydujący moment. Dawid Arndt wyczuł intencje rywala i obronił strzał, który przesądził o awansie Chrobrego do finału baraży o Ekstraklasę.

W niedzielę Głogów zagra o spełnienie wielkiego marzenia.