Krzysztof Iwach: „Nie boję się mikrofonu i kamer. Korzystam z życia”

2019-01-07 18:35

Jego pasją jest interakcja z ludźmi. Kto by pomyślał, że można ją realizować poprzez… barmaństwo. Krzysztof Iwach ze swoim barem podróżuje po kraju, obsługiwał też m.in. w Londynie. W rozmowie z Radiem Plus m. in. o tym, jak wygląda ten zawód obecnie oraz czy gości weselnych wciąż dziwi obecność barmana na sali.

Krzysztof Iwach gościł w Radiu Plus Głogów
Autor: Archiwum serwisu

TO: Na czym dzisiaj polega praca barmana? To nie jest już tylko podawanie ludziom tego, co sobie zamówią? KI: To mit. Zaczynając osiem lat temu też wydawało mi się, że będę jedynie podawał ludziom piwo. Dziś jeżdżę po całej Polsce i nie tylko, moim klientom podoba się to, co komponuję we współpracy z nimi. TO: A jak zaczyna się zainteresowanie czymś takim? To nie jest powszechne hobby. KI: Osiem lat temu wstąpiłem do gastronomii i odkryłem w sobie potrzebę rozmowy z ludźmi, tworzenia czegoś dla nich. Ciągnie mnie do tego. Fajnie widzieć, jak zanim coś wypiją czy zjedzą, robią zdjęcia i wrzucają je w internet. W dodatku dziś mam rezerwacje na trzy, cztery lata do przodu. TO: Miałeś jakieś normalne zajawki za młodu? KI: Tak, uprawiałem dużo sportu. Byłem też aktywny w szkołach – prowadziłem studniówkę, różne konkursy. Nie boję się mikrofonu, nie boję się kamer. Korzystam z życia. TO: Da się trenować barmaństwo? KI: Ja chyba nie trenuję, po prostu jestem w tym już od wielu lat. Śmieję się, że mam trzy zmysły za barem. Rozmawiając z jedną osobą, już słyszę to, o czym rozmawiają w kolejce inni. Dzięki temu już przygotowując pierwszy koktajl, myślę nad następnym. Niestety, te zmysły nie działają w domu. TO: Wspomniałeś mi wcześniej, że bardzo dużą rolę obecnie odgrywają spotkania biznesowe i konferencje. Ale raz na jakiś czas pojawiasz się wraz z barmanami na weselach. Czy gości weselnych ciągle dziwi obecność barmana? KI: Tak, ale ci, którzy już się z czymś takim spotkali, lubią głośno porównać mnie z poprzednikiem. Na szczęście, wypadam dobrze. TO: Jak reagują dzisiaj twoi znajomi na to, co robisz? KI: Najbliżsi wspierają zawsze. Ale to trochę droga samotnika, zwłaszcza jeśli coś ci wychodzi. TO: Aż tak? KI: Nie wszystkim się pewnie podoba, że się wyświetlam. Ostatnio pojawiłem się na billboardach w ramach innej akcji. Ale lubię pracować, do tego pomagać, działać charytatywnie, ciągle biegnę do przodu i chcę więcej. Dzięki temu ludzie mnie zauważają. TO: Jakie masz plany na przyszłość? KI: Te najbliższe to trzynasty stycznia. Lecę do Holandii i będę zbierał pieniążki na WOŚP, robiąc przy okazji to, co lubię. Organizator wspomniał, że może się przewinąć tam nawet pięć tysięcy osób. A największe marzenie? Chcę mieć swoją salę weselną, cały kompleks z hotelem. To dalekosiężne plany, póki co pracuję na swoje nazwisko. Cała rozmowa w czwartkowym programie "MAM PYTANIE..." o godzinie 17.00 na antenie Radia Plus Głogów.

Krzysztof Iwach będzie gościem "Mam Pytanie" w czwartek po 17.00