Z Adrianem rozmawiamy m.in. o tym, co daje mu każda z jego pasji oraz o tym jak znaleźć na to wszystko czas. Radio Plus Głogów: Gratuluję medali. To największy Twój sukces? Adrian Olszewski: Na tym poziomie – tak. RPG: Na czym polega ten sport, czym się różni od lekkoatletyki, którą oglądamy w telewizji? AO: To jest sport amatorski, hobbystyczny. Nie ma żadnych minimalnych wyników, które kwalifikują zawodników na turniej mistrzowski. Jeżeli masz chęć, możesz wystartować. RPG: Ale oglądając zdjęcia i filmiki, tam nikt nie wygląda na amatora, włącznie z Tobą. AO: To jest druga strona tego wszystkiego. Przygotowanie do zawodów niewiele się różni od sportowców zawodowych, bo ja też muszę te 4-6 treningów w tygodniu zrobić, a do tego pogodzić to z pracą. RPG: To kiedy trenujesz? AO: Rano, o siódmej zaczynam trening. RPG: Kawał świata zwiedziłeś, dzięki tej pasji. Gdzie byłeś? AO: Między innymi w Madrycie, w Maladze, ale nawet w Australii czy Korei Południowej. Pewnie gdybym tego nie robił, nie porwałbym się na tak dalekie wycieczki. RPG: Które miejsce zrobiło na Tobie największe wrażenie? AO: Korea Południowa to bardzo dziwny kraj. Ta wszechobecna technologia nieco mnie przytłaczała. Doszło nawet do tego, że kiedy wszedłem do łazienki w hali, gdzie odbywały się zawody, trafiłem na toaletę z pulpitem. Mnóstwo przycisków, nie wiedziałem, o co chodzi. RPG: A propos pracy. Jesteś psychoterapeutą, pracujesz z dziećmi. To jest ciężkie zadanie. AO: Mamy do czynienia z dziećmi, które mają przeróżne problemy, deficyty. To długie sesje indywidualne, podczas których potrzeba cierpliwości i otwartości na tych młodych ludzi. Opiekujemy się dziećmi z autyzmem, z problemami wychowawczymi. RPG: Sport pomaga w pracy psychoterapeuty? AO: Uczy samodyscypliny, wytrwałości i zaangażowania, a to jest potrzebne każdemu. Dzięki systematycznym treningom mam też bardzo dużo energii do pracy. RPG: A sport może być dobrą drogą dla tych dzieciaków? AO: Myślę, że jedną z najlepszych. Te cechy, o których wspomniałem wcześniej to jedno, ale sport dodaje też pewności siebie, podnosi samoocenę. Dzieci mają mnóstwo kompleksów, są schowane, wycofane. RPG: To teraz z innej beczki. Gdyby nie te dready, byłbyś szybszy? Skakałbyś dalej? AO: (śmiech) Z kilogram na tej głowie noszę. Może coś w tym jest, ale nie zetnę ich, więc o tym nie myślę. RPG: Jesteś fanem Boba Marleya? AO: Nie, wiele osób pyta, czy to kwestia mojego stylu życia czy miłości do reggae. Nic z tych rzeczy, spodobało mi się, więc zostały. Już tak od kilkunastu lat. RPG: A skąd aktorstwo? (Adrian jest aktorem Teatru Jednego Mostu – przyp. red.) AO: Byłem wolontariuszem w Szansie. Grupa, do której dołączyłem, przygotowywała Alladyna – spektakl dla dzieci. Nie mieli żadnego chłopaka, więc poprosili mnie. Wtedy poznałem Michała Wnuka, który powiedział mi, że planuje założyć w Głogowie amatorską grupę teatralną. Rok później się odezwał i zaczęliśmy współpracę. Scena to forma terapii, zawsze miałem problem z publicznymi wystąpieniami. W ten sposób z tym walczę. RPG: Sport, praca, scena. Kiedy ty w ogóle śpisz? AO: Kładę się o dwudziestej drugiej. Muszę spać, bo regeneracja jest dla mnie bardzo ważna. Przy nieprzespanej nocy, poranny trening nie ma sensu, nie będzie wydajny. RPG: Dzięki za rozmowę i jeszcze raz gratuluję medali. AO: Dziękuję. Rozmawiał Tomasz Olczak Całej rozmowy z Adrianem będziecie mogli wysłuchać w czwartek o godzinie 17:00 na naszej antenie, w programie "Mam Pytanie".
O siódmej na trening, potem do pracy. Wieczorem na próbę teatru – wywiad z Adrianem Olszewskim
Adrian od razu rzuca się w oczy. Wysoki, szczupły facet, a na jego głowie długie i efektowne dready. Jednak w jego sercu nie gra muzyka reggae, a on sam niewiele ma wspólnego ze stylem życia wyznawców Boba Marleya. Jest za to psychoterapeutą, aktorem-amatorem oraz sportowcem. I to nie byle jakim - właśnie zdobył mistrzostwo świata w trójskoku i wicemistrzostwo w skoku w dal w kategorii Masters podczas zawodów w Toruniu, w których wzięły udział ponad cztery tysiące sportowców z całego świata.