To trwało zaledwie kilkadziesiąt minut. Ulewne deszcze, które pojawiły się nagle nad naszym regionem 8 września sprawiły, że w krótkim czasie ulice znalazły się pod wodą.
Zniszczone zostały drogi, chodniki oraz budynki. W sumie gorzowscy strażacy odnotowali wtedy ponad 180 interwencji. Tylko w Gorzowie sama naprawa podmytych dróg i chodników będzie kosztowała miasto około 400 tysięcy złotych.
Najgorzej było w gminie Santok. W Wawrowie zalane zostały domy, piwnice oraz garaże. Nieprzejezdne były też lokalne drogi. Z kolei pomiędzy Wawrowem a Santokiem spływająca ze wzgórz woda uszkodziła tory i nasyp kolejowy.
- Na ten moment liczymy straty na ponad 3,5 mln złotych – mówi wójt Santoka, Paweł Pisarek.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował, że 8 września suma opadów przekroczyła aż 131 mm wody na m2 ziemi. Najwięcej deszczu spadło o poranku, gdy w zaledwie godzinę zmierzono 77,6 mm wody.
- Tak dużego opadu deszczu nie jest w stanie przyjąć żadna kanalizacja deszczowa – podkreślał na naszej antenie prezydent Gorzowa, Jacek Wójcicki.
Co istotne, mieszkańcy poszkodowani przez nawałnicę wciąż mogą składać wnioski o przyznanie pomocy finansowej. W Gorzowie ich przyjmowaniem oraz weryfikacją zajmuje się Gorzowskie Centrum Pomocy Rodzinie, a w Santoku – Ośrodek Pomocy Społecznej.
Listen to "Gorzów i Santok liczy straty po nawałnicy" on Spreaker.