Będzie uchwała potępiająca kłamstwo oświęcimskie

2025-07-23 23:43

Sejmowa Komisja Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu postanowiła stworzyć jeden wspólny projekt potępiający kłamstwo oświęcimskie rozpowszechniane przez europosła Grzegorza Brauna. Projekt przyjęto bez sprzeciwu, głosowanie w piątek.

Sejm

i

Autor: Katarzyna Czerwińska/wikimedia commons/ Creative Commons

Przed posiedzeniem komisji Anna Maria Żukowska (Lewica) przypomniała, że w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych na okupowanych przez Niemcy polskich ziemiach przebywało także 71 polskich parlamentarzystów, z których 41 zginęło. Odczytała symbolicznie kilka nazwisk, podczas gdy posłowie wstali z miejsc, odpowiadając "Cześć ich pamięci" i odmawiając krótką modlitwę.

Na jeden projekt złożyły się treści zawarte w projekcie Prezydium Sejmu i projekcie poselskim autorstwa Lewicy.

Projekt Prezydium Sejmu powstał z inicjatywy wicemarszałek Doroty Niedzieli (KO), która pochodzi z powiatu oświęcimskiego. Niedziela podkreśliła, że tekst uchwały został zgłoszony jak się wyraziła, "z mojego poruszenia i poczucia niesprawiedliwości wobec tych, którzy przez ostatnie 80 lat zachowywali pamięć, mówili prawdę i czują się odpowiedzialni za prawdę o zbrodni Holokaustu".

Grzegorza Brauna nazwała politycznym recydywistą, przypominając, że wielokrotnie na sali plenarnej Sejmu zwracano mu uwagę na jego skandaliczne słowa i brak szacunku wobec ofiar Zagłady i ich rodzin, w tym obywateli polskiego państwa.

Projekt Prezydium Sejmu nazwał słowa europosła wypowiedzią, która "nie tylko podważa prawdę historyczną, neguje cierpienie ofiar Holokaustu, stanowi naruszenie polskiego prawa, ale również uderza w fundamenty naszej wspólnoty narodowej, opartej na poszanowaniu godności ludzkiej, odpowiedzialności za słowo i obowiązku przekazywania kolejnym pokoleniom świadectwa przeszłości - zwłaszcza tej, która uczy, dokąd prowadzi nienawiść".

Projekt wzywał Sejm do stanowczego potępienia wszelkich wypowiedzi i działań, które relatywizują zbrodnie niemieckiego nazizmu, fałszują historię Zagłady i godzę w dobre imię Rzeczypospolitej Polskiej stojącej na straży pamięci o ofiarach totalitaryzmów XX wieku.

Anna Maria Żukowska z Lewicy tłumaczyła, że w treści poselskiego projektu nie pada - w odróżnieniu do prezydialnego - nazwisko posła Brauna, gdyż "powinno się jak najmniej mówić o tym nazwisku, dlatego że temu człowiekowi chodzi właśnie o to, abyśmy nim się zajmowali". Wskazała, że skandaliczne jest - obecne nie tylko w polityce polskiej, ale na całym świecie - negowanie Zagłady. - Musimy wezwać wszystkich aktorów życia publicznego do tego, aby upamiętniać ofiary niemieckich nazistowskich obozów zagłady i aby stać na straży prawdy historycznej - powiedziała.

W debacie były minister kultury w rządzie Zjednoczonej Prawicy Piotr Gliński ocenił twierdzenia Grzegorza Brauna jako "wypowiedź złą w wielu znaczeniach tego słowa", niezgodną z prawdą historyczną oraz jako "pewnie prowokację polityczną". - Na pewno nie jest to wypowiedź służąca polskiej racji stanu. My taką wypowiedź jednoznacznie potępiamy - dodał.

Grzegorza Brauna bronił Roman Fritz z Konfederacji. Sprzeciwił się nazywaniu europosła politycznym recydywistą. - Proszę państwa, to jest człowiek niewinny, wolny, który ma poparcie milionów Polaków - uznał. Ubolewał, że Braun jest poddawany "cenzurze prewencyjnej". Zaapelował, aby rozmawiać o faktach, a nie na temat "jakichś projekcji, kłamstw, przeinaczeń i manipulacji".

Po jego wystąpieniu komisja zaczęła pracę nad jednym wspólnym projektem, choć Daria Gosek-Popiołek (Lewica) apelowała, aby kontynuować debatę, bo nie można jej zakończyć głosem posła Fritza, który "próbuje wybielić antysemityzm Grzegorza Brauna".

Ostatecznie bez głosu sprzeciwu i po licznych poprawkach komisja przyjęła jeden projekt, który na sali plenarnej przedstawi Urszula Augustyn (KO). Głosowanie w piątek.

Wypowiedź Grzegorza Brauna, w której zanegował zbrodnie ludobójstwa Żydów dokonywane przez III Rzeszę m.in. w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau, padła 10 lipca w Radiu Wnet. Braun stwierdził, że "Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk".

Z kolei w podcaście "Jan Pospieszalski Rozmawia" pytany, czy jego zdaniem w KL Auschwitz-Birkenau nie było komór gazowych, europoseł odpowiedział m.in. że "hipoteza ich istnienia w tym i w szeregu innych miejsc jest hipotezą wątłą, nieopartą na faktach zweryfikowanych zgodnie ze standardami warsztatu historyczno-naukowego". Podobne twierdzenia podtrzymał w rozmowie z redakcją "Najwyższego Czasu".

Wypowiedź Brauna spotkała się z powszechnym potępieniem opinii publicznej. Zareagowali m.in. politycy i członkowie Episkopatu Polski.

"Negowanie Zagłady jest kłamstwem i stawia człowieka po stronie oprawców, a nie ofiar" - stwierdził kard. Grzegorz Ryś, przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem. Metropolita warszawski abp Adrian Galbas podkreślił, że słowa Brauna "są złe i rodzą Zło". "Nie wolno wobec nich milczeć i nie wolno ich lekceważyć" - powiedział.

Słowami Grzegorza Brauna zajęła się Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Śledztwo w tej sprawie wszczęli prokuratorzy Komisji Oddziałowej w Krakowie. Za negowanie zbrodni nazistowskich, o czym mówi ustawa o IPN, europosłowi grozi grzywna lub kara pozbawienia wolności do lat trzech.

Źródło: ekai