Obraz „pod stałym nadzorem”, obyło się bez zastrzyków
Prof. Chmielewski uspokaja, że stan obrazu jest od lat stabilny, biorąc pod uwagę jego wiek i burzliwą historię, zarówno tę najstarszą, kiedy doznał złamań i zniszczeń, jak i nowsze dzieje z czasów II wojny światowej, kiedy był przez paulinów ukrywany i narażany m.in. na wilgoć.
- Obraz jest pod stałym nadzorem. Wszystkie parametry takie jak: temperatura i wilgotność są stale kontrolowane komputerowo, co zapewnia jego bezpieczeństwo. Stan Obrazu jest dobry, a teraz nawet bardzo dobry. Obyło się bez interwencji – zapewnia konserwator.
Utrzymaniu Obrazu w optymalnym stanie służy najnowsza technologia. W 2013 r. została zamontowana pancerna kaseta, zbudowana według najnowszych technologii z urządzeniami zapewniającymi odpowiedni mikroklimat. Jej głównym celem jest odizolowanie Wizerunku od klimatu samej kaplicy.
Jak wyjaśnił specjalista, zagrożenia dla Obrazu wynikają z samej jego materii, ponieważ jest on namalowany na desce wrażliwej na zmiany temperatury i wilgotności, a stan drewna wpływa na to, co jest najcenniejsze, a więc na warstwy polichromii, zaprawy i farby.
Struktura zaprawy przypomina trochę ciasto francuskie, złożone z płatków, więc przy każdej zmianie wilgotności czy temperatury, kiedy drewno zaczyna pracować, te płatki również poruszają się. Obraz jest przez konserwatora niezwykle delikatnie „osłuchiwany” palcami.
- Jeżeli wtedy jakieś miejsce brzmi podejrzanie, zwraca naszą uwagę, wtedy wzmacniamy je wykonując iniekcję, zastrzyk specjalnym klejem – opowiada konserwator i cieszy się, że od momentu zainstalowania specjalistycznego systemu ochronnego tych iniekcji jest coraz mniej, w ubiegłym roku były dwie, a teraz, po raz pierwszy, ani jednej. - Bo w tak dobrym stanie jest Obraz, ale pamiętajmy, że on jest osłabiony, jest delikatny – mówi konserwator.
Zgodnie ze zwyczajem, po konserwatorskich oględzinach Cudowny Obraz przyozdabia się. Teraz dotychczasową sukienkę rubinową zastąpiła diamentowa. Głowy Matki Bożej i Jezusa ozdobiły korony papieża św. Piusa X.
O. Bortnik uśmiecha się, że choć sukienek Matka Boża ma więcej, to mężczyźni, czyli zakonnicy wybierają najchętniej dwie. – Najwyraźniej paulini zakochali się w tych dwóch i po obecnej rubinowej powraca znów sukienka diamentowa – mówi.
Początkowo kosztowne klejnoty, które były i są darem wdzięczności (wotywnym) pielgrzymów mocowano bezpośrednio do deski. Następnie Obraz był przyozdabiany w złote i srebrne blachy oraz korony. Od połowy XVII wieku cudowny wizerunek jest ubierany w sukienki wykonane z cennych tkanin, haftowane złotem i ozdobione klejnotami. Wszystkie są unikatowymi dziełami sztuki jubilerskiej.
Suknia brylantowo-diamentowa pochodzi z XVII w. to dzieło brata zakonnego Klemensa Tomaszewskiego. Mieni się setkami diamentów i brylantów, emaliowanych rozet, brosz itd. Aplikowana na nowe płótno raz w XIX wieku, a drugi raz przez siostry westiarki z Warszawy – ukończona została w 1966 roku. Była przeznaczona na największe uroczystości i święta kościelne.
Korony są darem św. Piusa X, zostały ufundowane na przełomie 1909/1910 r. Przyozdobiły one skronie Jezusa i Maryi, po tym, jak kilka miesięcy wcześniej korony papieża Klemensa XI zostały skradzione w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach.
Obraz Jasnogórski jest typem Hodegeteria. Określenie to oznacza „Tę, Która prowadzi”. Wyobraża Maryję tronującą z Dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu.
Z obrazem związana jest tradycja pielgrzymowania milionów wiernych do Częstochowy. Jasna Góra, to jedno z najważniejszych sanktuariów maryjnych na świecie. W ubiegłym roku sanktuarium odwiedziło 4, 2 mln pielgrzymów.
Źródło: mir, BP @JasnaGóraNews