Kard. Krajewski zawiózł karetki razem z trzema kierowcami z Ukrainy, w tym bp Janem Sobiło z Zaporoża. Pojazdy są wyposażone we wszelkie instrumenty medyczne niezbędne do ratowania życia. Jak powiedział Radiu Watykańskiemu papieski jałmużnik, w karetkach znajdują się też lekarstwa o wartości ponad 200 tys. euro. Zostały zebrane w Neapolu w ramach akcji „Farmaco sospeso – lekarstwo dla kogoś”. „Ludzie kupując leki, kupowali też coś dla potrzeby poszkodowanych w Ukrainie” – wyjaśnił kard. Krajewski.
Powiadamiając o misji papieskiego jałmużnika, Dykasteria ds. Posługi Miłosierdzia przypomina słowa Franciszka z ubiegłorocznego orędzia Urbi et Orbi: „Tylko Jezus otwiera nam drzwi życia, te drzwi, które nieustannie zamykamy wojnami szalejącymi na świecie”. Jak podkreślono, te słowa stają się teraz czynem, który ma przełamać zamknięcia i wnieść wielkanocne światło do ciemności mroku.
Jest to, jak wyjaśniono, gest biskości, który papież chciał wykonać w czasie wielkanocnego odrodzenia względem jednego z najbardziej bolesnych miejsc, w którym od trzech lat szaleje wojna.
Papieski jałmużnik podkreśla, że Ojciec Święty zawsze pamięta o udręczonej Ukrainie, wspominając o niej zarówno w modlitwie Anioł Pański, jak i w apelach o pokój. Jednocześnie przypomina, że jego dziesiąta już misja na Ukrainie, przypada w Roku Świętym, Jubileuszu Nadziei. Ogłaszając go Franciszek apelował, by pierwszym znakiem nadziei był „pokój dla świata, który po raz kolejny pogrąża się w tragedii wojny”. „Potrzeba pokoju stanowi wyzwanie dla wszystkich i wymaga realizacji konkretnych projektów” – napisał papież.
Źródło: Krzysztof Bronk, Vatican News PL