W ostatni poniedziałek, tuż po Niedzieli Zesłania Ducha św., kościół Saint-Pierre-ès-Liens został zdewastowany. Przewrócone ławki, porzucone na podłodze przedmioty religijne, uszkodzone figury, przewrócone doniczki i wybite okno świadczyły o obecności sprawcy lub sprawców.
Być może najbardziej niepokojącym aspektem jest pozorna normalizacja tych aktów. Niemal co tydzień kościoły padają ofiarą ataków gdzieś we Francji. Tu ścina się figurę Matki Boskiej; tam włamuje się do tabernakulum; gdzie indziej podpala się lub niszczy krucyfiks. Incydenty te zdarzają się z alarmującą regularnością, ale rzadko wywołują tak silne oburzenie w całym kraju, jak podobne akty skierowane przeciwko innym miejscom kultu. Ta normalizacja jest niebezpieczna. Za każdym aktem wandalizmu kryje się bowiem głębsza rzeczywistość: stopniowa erozja sacrum w społeczeństwie, które nie uznaje już duchowej wartości własnego dziedzictwa. Często twierdzi się, że kościoły są już jedynie zabytkami. Jednak nawet zredukowane do tego wymiaru kulturowego powinny budzić podstawowy szacunek. Ale i ten szacunek zanika - zwraca uwagę francuski portal.
Poza śledztwem, które będzie musiało ustalić dokładne okoliczności tej sprawy, pozostaje pytanie, które zadaje sobie dziś wielu katolików: ile jeszcze kościołów musi zostać zbezczeszczonych, zanim naród w pełni pojmie powagę tych czynów? - podsumowuje autor z portalu tribunechretienne.com.
Źródło: niedziela.pl