Stolica Apostolska nie komentuje konfliktu, jedyną oficjalną wypowiedzią są dotychczas papieskie słowa wypowiedziane podczas niedzielnej modlitwy „Anioł Pański”. Również watykańskie media nie komentują sytuacji, przytaczają jedynie kronikę wydarzeń, cytują wiernie słowa Leona XIV i informują o sytuacji chrześcijan w tym zapalnym regionie.
Świat płonie
Kontekstem, w którym należy rozpatrywać słowa papieża, jest wojna, która osiągnęła już niezwykle poważny poziom. Skoordynowane ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela – operacje nazwane odpowiednio: „Epicka furia” i „Ryk lwa” – doprowadziły do zabicia ajatollaha Alego Chameneiego, najwyższego przywódcy Iranu od 1989 roku, który został trafiony w swoim bunkrze wraz z kilkoma członkami rodziny. Wśród ofiar nalotów znalazł się również były prezydent Mahmud Ahmadineżad, który otwarcie podważał historyczną prawdę o Holokauście oraz wielokrotnie powtarzał, że Izrael powinien zniknąć z mapy świata.
Odpowiedź Teheranu nie kazała długo na siebie czekać: deszcz rakiet i dronów spadł na Izrael i kilka krajów Zatoki Perskiej, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt. Bilans ofiar jest tragiczny: około 550 zabitych, w tym 140 dziewczynek w szkole podstawowej w Minab. Na płaszczyźnie gospodarczej i strategicznej Iran zareagował zamknięciem Cieśniny Ormuz, kluczowej trasy, przez którą przepływa jedna piąta światowej ropy naftowej, blokując w ten sposób 150 tankowców i pogrążając świat w niepewności.
Linia papiestwa: ostrożność i geopolityka pokoju
W tej sytuacji zniszczenia i deklaracji zemsty – z prezydentem Iranu Masudem Pezeshkianem mówiącym o „otwartej deklaracji wojny przeciwko muzułmanom” – Leon XIV postanowił nie patrzeć przez pryzmat żadnej ideologii. Jego linia postępowania opiera się na „równowadze i ostrożności”, uważanej za królową cnót dyplomacji, która wydaje się być prawdziwym znakiem rozpoznawczym tego pontyfikatu.
Watykanista „Il Timone” podkreśla, że „papież nie dał się zwerbować ani zwolennikom linii Trumpa, który ogłosił, że chce «zniszczyć» irański przemysł rakietowy, ani obrońcom reżimu ajatollahów. Unikając bezpośrednich ataków lub jednostronnych potępień, które mogłyby uznać atak za «nielegalny lub niemoralny», Leon XIV wolał skupić się na «moralnej odpowiedzialności za powstrzymanie spirali przemocy, zanim stanie się ona nieodwracalną przepaścią»”.
Warto na to zwrócić uwagę w kontekście zachowania ambasadora Iranu przy Stolicy Apostolskiej, który w dniu ataku mówił publicznie, że „zdecydowanie oczekuje, iż władze watykańskie, a w szczególności Jego Świątobliwość papież Leon XIV, potępią tę oczywistą agresję w oparciu o nauczanie religii”. Matteo Matzuzzi, watykanista włoskiego dziennika „Il Foglio”, wskazuje, że papież w mistrzowski sposób odpowiedział na te oczekiwania. „Zamiast opłakiwać jednego z największych morderców w historii (Alego Chameneiego, który dla własnej rozrywki codziennie wieszał ludzi za pomocą dźwigów), zmienia ton i skupia się na «stabilności» i «pokoju». Nie oznacza to bycia zwolennikiem Trumpa (wręcz przeciwnie), ale też nie uznaje irańskiej dyktatury wojskowej za biedną, niewinną ofiarę” – napisał Matzuzzi na portalu „X”.
Poza ideologiami: apel o dobro narodów
Lorenzo Bertocchi z portalu „Il Timone” wskazuje, że rozczarowując tych, którzy oczekiwali jednoznacznego opowiedzenia się po jednej ze stron, papież przypomniał, że „stabilności i pokoju nie buduje się wzajemnymi groźbami ani posługując się bronią”. Podczas gdy sekretarz stanu USA Marco Rubio konsultuje się z przywódcami G7, a ONZ ostrzega przed niekontrolowanymi wydarzeniami, Leon XIV kładzie nacisk na koncepcje, które mogą wydawać się naiwne tylko tym, którzy nie dostrzegają otwierającej się przepaści: dialog, dyplomacja i wzajemny szacunek.
Stanowisko papieża odzwierciedla świadomość złożoności regionu, w którym wpływy gospodarcze i napięcia religijne są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Odrzucając logikę „uderzenia za uderzenie”, papież wzywa wszystkich do działania na rzecz przyszłego dobra ludności, która jako jedyna płaci rzeczywistą cenę wojny, w której nie ma miejsca na dyplomację.
Źródło: jol, Il Timone, Il Foglio