Uszkodzona powierzchnia dachu obejmuje nawet 1600 metrów kwadratowych, a powyginana blacha wymagała całkowitego demontażu.
- W czwartek dekarze rozpoczynają prowizoryczne krycie dachu. To ma zabezpieczyć kościół. Jesteśmy już po tych wszystkich komisjach, inspekcjach. Jak już przykryjemy dach będziemy szukać firmy, która wykona właściwe prace i takiej, która ustawi rusztowanie. Sama blacha może kosztować pół miliona zł. Do tego dojdą koszty robocizny i duże koszty budowy rusztowania – mówi proboszcz ks. Józef Drabik.
Prowizoryczne krycie dachu blachą trapezową, aby uchronić kościół przed zalaniem to koszt ok. 140 tysięcy złotych.
Proboszcz jest wdzięczny wielu osobom, które dotychczas pomagały i ratowały kościół podczas nawałnicy. Teraz trzeba zgromadzić pieniądze na remont. Wstępnie może to być ponad 1 mln zł.
Parafia liczy także na odszkodowanie od ubezpieczyciela, bo oględziny przeprowadziła już przedstawicielka firmy.
Na portalu https://www.siepomaga.pl ruszyła zbiórka na ten cel.
Jak przypomina ks. Drabik, brzeska fara to nie tylko miejsce modlitwy, ale także wspólne dobro, które od wieków łączy lokalną społeczność. - To ważne sanktuarium na Drodze św. Jakuba, która biegnie ze Lwowa do Santiago de Compostela. Przychodzi tu wielu pielgrzymów. Apel i informacje, które pojawiły się w mediach po tragedii, która nas spotkała spowodowały, że te wpłaty płyną z różnych miejsc Polski. Bardzo za to wsparcie dziękujemy – dodaje.
Pierwsza burza przeszła 7 lipca, przyniosła wichurę, która zerwała część miedzianej blachy z dachu brzeskiej fary. Strażacy przez kilka godzin, w ulewnym deszczu, zabezpieczali go plandekami, by uchronić świątynię przed zalaniem.
Druga nawałnica z 13 lipca, dopełniła dzieła zniszczenia. Silny wiatr zerwał całe poszycie dachowe po obu stronach kościoła, a jego fragmenty runęły na ziemię. W tym czasie w świątyni przebywało 500 wiernych, którzy zostali ewakuowani.
Źródło: ekai