Jan Turnau – dziennikarz, publicysta, teolog, działacz ekumeniczny, inicjator pierwszego w Polsce międzywyznaniowego tłumaczenia Nowego Testamentu znanego jako Ekumeniczny Przekład Przyjaciół, zmarł 31 października w wieku 92 lat.
Liturgii pogrzebowej przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, warszawski metropolita senior. – Gromadzimy się w tym kościele, tak bliskim panu Janowi, aby pożegnać go i podziękować Bogu za jego życie, za wszystkie dzieła, za liczne zasługi jakie miał dla Kościoła i świata. Dziękujemy za wielki wkład w ekumenizm – mówił hierarcha.
Kazanie wygłosił ks. Kazimierz Sowa, który przypomniał, że sensem życia i śmierci chrześcijanina jest zjednoczenie z Chrystusem. – Jestem przekonany, że Jan Turnau już cieszy się tą jednością. Każdy, kto go znał, wiedział, że spotkał chrześcijanina z krwi i kości – ucznia Jezusa, który wziął sobie do serca słowa z Kazania na Górze i tłumaczył je światu, także poprzez media – mówił.
Kaznodzieja porównał postawę Turnaua jako „biblijnego Jonasza”, który czuł, że musi mówić prawdę, nawet jeśli jego głos nie zawsze spotykał się z uznaniem. – Nie unikał krytyki słabości Kościoła, ale jego krytyka była wolna od złośliwości. Wypływała z miłości, z pragnienia zrozumienia i modlitwy – podkreślił ks. Sowa wskazując, że Jan Turnau przypominał chrześcijanom o ich prorockim posłannictwie. Podkreślił, że jego krytyka była wolna od złośliwości, wypływała z miłości, towarzyszyła jej próba zrozumienia i modlitwa.
– Praktykował autentyczną przyjaźń z Bogiem, także w wymiarze jedności chrześcijan. Był inicjatorem wspólnych modlitw ekumenicznych, współtworzył tłumaczenie ekumeniczne Biblii, miał dar pokazywania dobra tam, gdzie inni go nie dostrzegali – dodał kaznodzieja.
Ks. Sowa zakończył homilię słowami wdzięczności: „Żegnamy w tobie dobrego człowieka i dobrego chrześcijanina. W tej świątyni, w której głosił prorockie słowa ks. Zieja, w której ks. Kozłowski przygotowywał cię do małżeństwa, a ks. Jan Twardowski – któremu poświęciłeś pracę magisterską – sprawował liturgię”.
Na koniec odczytał wiersz ks. Twardowskiego "Boże spraw żebym nie zasłaniał sobą Ciebie"
Przed liturgią wspomniała Jana Turnaua córka Joanna. „Byłeś niestrudzonym wędrowcem i naszym przewodnikiem” – mówiła, przytaczając wspólne podróże i rozmowy. – Przekazywałeś wiarę i ekumenizm, uczyłeś szukania dobra i widzenia świata w jego złożoności. Byłeś wspaniałym ojcem i towarzyszem” – powiedziała.
Po Mszy głos zabierali przyjaciele i współpracownicy. Ks. Piotr Gaś, reprezentujący Polską Radę Ekumeniczną, przypomniał początki ruchu ekumenicznego w Polsce i zaangażowanie Jana Turnaua oraz wskazał na duchowy testament zmarłego: „Słuchaj, co Bóg mówi, i miej odwagę pójść Jego drogą miłości, przechodząc od konfliktu do komunii”.
Zbigniew Nosowski z redakcji „Więzi” przypomniał, że środowisko pisma było dla Turnaua przez wiele lat domem. – Naczelny ekumenista RP i wierny katolik, który tak bardzo kochał Kościół, że go krytykował – stwierdził
Jakub Kiersnowski, prezes warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, przypomniał: „Byłeś z nami właściwie od początku, wychowawcą i towarzyszem, który pomógł kształtować tożsamość KIK-u”.
Syn Stanisław wspominał ojca jako człowieka nieustannie wdzięcznego. – Tata nadużywał słowa „dziękuję”. Dziękował wszystkim – powiedział, wspominając zwłaszcza ostatnie lata. Podziękował rodzinie, pani opiekującej się nim w ostatnim czasie, księżom Kazimierzowi i Aleksandrowi, którzy przyjeżdżali odprawiać Msze. Obecnemu na liturgii Adamowi Michnikowi, dziękował za zatrudnienie ojca w „Gazecie Wyborczej”, której redakcja była dla niego tak bliska przez tyle lat i w której był szczęśliwy.
Wypełniony kościół zgromadził rodzinę, przyjaciół, duchownych katolickich i Kościołów zrzeszonych polskiej Radzie Ekumenicznej, dziennikarzy, ludzi kultury i ruchu ekumenicznego.
Źródło: Ekai