„Triumf serca” , film o o. Maksymilianie Kolbem od dziś w kinach

2025-09-12 21:39

„Zagranie Maksymiliana Kolbego to dla mnie największe aktorskie wyzwanie” – przyznał Marcin Kwaśny, który wcielił się w rolę świętego franciszkanina w filmie Triumf serca. Produkcja od 12 września jest dostępna w polskich kinach.

Triumf serca

i

Autor: rafaelfilm.pl/ Materiały prasowe

Film w reżyserii amerykańskiego twórcy Anthony’ego D’Ambrosio opowiada o ostatnich dniach życia o. Maksymiliana Kolbego, który w niemieckim obozie Auschwitz dobrowolnie oddał życie za współwięźnia. Obraz rozpoczyna się w celi śmierci i w retrospekcjach przywołuje najważniejsze momenty z życia franciszkanina. Reżyser podkreśla, że chciał pokazać duchową siłę i miłość, które okazały się silniejsze niż śmierć.

– Nie dlatego, że musiałem zrzucić kilka kilogramów czy zagrać po angielsku, ale ze względu na ciężar gatunkowy jego umierania w celi głodowej wraz z dziewięcioma towarzyszami. Kolbe zmienił perspektywę umierania współwięźniów – umierali z pieśnią i modlitwą na ustach – mówił Marcin Kwaśny.

Reżyser Anthony D’Ambrosio przyznał, że nie planował realizacji filmu o polskim świętym, ale historia narodu polskiego i świadectwo o. Kolbego głęboko go poruszyły. – Historia św. Maksymiliana Kolbego lśni niczym świetlista latarnia, wskazująca drogę do nieba i pokoju – zaznaczył. Podkreślił, że dla niego samego opowieść o franciszkaninie stała się źródłem nadziei w trudnym momencie życia.

Film powstał dzięki wsparciu tysięcy darczyńców ze Stanów Zjednoczonych. Jak tłumaczył reżyser, nie przedstawiano go jako filmu religijnego, ale jako „misję ratowania kultury”. – To była szansa, by przypomnieć światu, jak naprawdę wygląda miłość – dodał.

Tytuł Triumf serca jest nawiązaniem do propagandowego filmu Triumf woli. – Prawdziwy triumf nie polega na sile militarnej, ale na miłości, która w Auschwitz objawiła się w postawie św. Maksymiliana – wyjaśniał D’Ambrosio.

W obsadzie obok Marcina Kwaśnego wystąpili m.in. Radosław Pazura, Lech Dyblik, Rowan Polonski i Christopher Sherwood. Muzykę do filmu skomponował Thomas Farnon.

Źródło: ekai