Mszę św. koncelebrowali: bp Marian Florczyk, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Sportowców, ks. Jarosław Wąsowicz, kapel prezydenta RP, o. Marcin Borządek CCN, współtwórca Centrum Siloe, ośrodka pomocy duchowej dla osób w kryzysie, przyjaciel śp. Jacka Magiery, oraz kapłani z różnych części Polski związani bezpośrednio ze zmarłym lub ze środowiskami sportowymi.
W pogrzebie, oprócz rodziny trenera i przyjaciół wzięli udział: prezydent Karol Nawrocki, minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, prezes PZPN Cezary Kulesza, selekcjoner Jan Urban, kapitan polskiej reprezentacji Robert Lewandowski, komentator sportowy Dariusz Szpakowski, ewangelizator i przyjaciel rodziny Magierów Marcin Zieliński, a także dziennikarze, piłkarze i sportowcy.
Przed Mszą św. prezydent Nawrocki odznaczył pośmiertnie śp. Jacka Magierę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Następnie prezes Kulesza odznaczył pośmiertnie śp. Jacka Magierę Diamentowym Odznaczeniem PZPN-u.
Zebranych powitał bp Wiesław Lechowicz. – Są takie pogrzeby kiedy słowa „świętej pamięci” są troszkę na wyrost wypowiadane, ale dzisiaj wypowiadamy te słowa z wielkim przekonaniem. Modlimy się o wieczne zbawienie dla naszego brata, opierając naszą wiarę na słowach Jezusa i na Jego Zmartwychwstaniu, ale również na wierze, którą kierował się przez całe swoje życie nasz zmarły brat i na miłości, która jest jedynym kluczem otwierającym bramy Królestwa Wiecznego – powiedział hierarcha.
Homilię wygłosił o. Borządek, przyjaciel śp. Jacka Magiery. – Poproszony zostałem o powiedzenie dziś o Jacku, bo ponoć „widziałem go inaczej”. Zastanawiałem się długo co to znaczy, że widziałem go inaczej. Rzeczywiście jak sięgnę pamięcią, nigdy nie rozmawiałem z Jackiem o sporcie, nigdy o piłce – widziałem go zupełnie inaczej. Kiedy przyjeżdżałem do niego żebyśmy mogli spędzić czas, porozmawiać to widziałem, jak grał w piłkę z dziećmi – On miał naprawdę sto procent uwagi dla swoich najbliższych. Nie można go było oderwać od nich – powiedział duchowny.
– Jacek był kimś, kto zawsze mobilizował. Dodawał sił, by robić kolejny krok. Myślę, że jego spojrzenie, ta jego inność nie wzięła się znikąd – myślę, że to otrzymał, w jakiś sposób do tego doszedł. Jacek widział więcej! Więcej w drużynach, więcej w ludziach. Dlatego wybrałem dziś Ewangelię o Marii Magdalenie, bo Ona też widziała inaczej – przekonywał o. Marcin
Duchowny zwrócił się z apelem do najbliższych zmarłego. – Dzisiaj myślę, że Jacek chce nam dziś powiedzieć: „jest więcej, nie zatrzymuj się, idź do przodu, chciej więcej”. I ja dzisiaj chcę powiedzieć dzieciom Jacka – nie zatrzymujcie się! Idźcie dalej! Jest dla Was więcej! Jezus ma na to plan! Nic nie może nam w tym przeszkodzić. Jezus naprawdę przygotował dla nas wiele – powiedział.
Ojciec Borządek wspomniał o przywiązaniu Jacka Magiery do modlitwy różańcowej. – Jacek kiedy biegł w parku, tamtego ranka miał w kieszeni różaniec. Myślę, że tak naprawdę nic nie bierze się znikąd i Jacek też się znikąd nie wziął – był wierny modlitwie, codziennie odmawiał z rana dziesiątek różańca. Tamtego dnia modlił się rozważając Tajemnicę Chrztu Pańskiego w Jordanie, pomodlił się zanim poszedł na trening – bo to był jego pokarm. Różaniec w dresie – jedyna rzecz jaką miał przy sobie zawsze – wydaje nam się, że to drobny przedmiot, ale dla niego to było wszystko. Modlitwa popychała go do przodu, dlatego był innym człowiekiem, może dlatego ja go widziałem inaczej – podkreślił przyjaciel śp. Jacka Magiery.
Po zakończeniu Eucharystii bp Marian Florczyk odczytał list abp. Tadeusza Wojdy, przewodniczącego Episkopatu. „Śmierć śp. Jacka Magiery nastąpiła w czasie, gdy przeżywamy liturgiczny Okres Wielkanocny. Zmartwychwstanie Chrystusa daje nam niezachwianą nadzieję życia wiecznego – fundamentalną prawdę naszej wiary chrześcijańskiej, tak bardzo potrzebną w chwili pożegnania osoby bliskiej. Możemy mieć nadzieję, że śp. Jacek Magiera za św. Pawłem może dziś powtórzyć: «W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem»”. Niech Chrystus obdarzy Go życiem wiecznym” – napisał przewodniczący KEP.
Głos zabrał też wiceprezes PZPN Wojciech Pertkiewicz. – Śp. Jacek był zawodnikiem, trenerem, a następnie wychowawcą i mentorem dla ludzi, których spotykał na swojej drodze. Nie tylko pomagał rozwijać się piłkarsko, ale inspirował nas wszystkich do stawania się lepszymi ludźmi. Był utytułowany, ale skromny, wymagający, ale życzliwy, ambitny, ale przede wszystkim uważny na drugiego człowieka. W tym tkwiła jego siła i wyjątkowość. Jacku – trudno nam pogodzić się z myślą, że Twój ziemski mecz dobiegł końca, nie mamy jednak wątpliwości, że pozostawiłeś po sobie coś co będzie trwało nadal – ludzi, których zostawiłeś, wartości, które zaszczepiłeś i pamięć, która nigdy nie przeminie – powiedział prezes.
Po Mszy św. uczestnicy uroczystości pogrzebowej udali się na Powązki Wojskowe, gdzie spoczął śp. Jacek Magiera. Podczas opuszczania trumny do grobu kibice odpalili race i zaintonowali „Sen o Warszawie”, przebój Czesława Niemena, który jest hymnem Legii Warszawa, z którą Jacek Magiera związany był przez wiele lat.
Źródło: ekai