Trwa ostatnia faza procedury dotyczącej zmiany granic administracyjnych Słupska. Miasto od miesięcy zabiega o przyłączenie części terenów gmin Kobylnica i Redzikowo, tłumacząc to potrzebą dalszego rozwoju i suburbanizacją. Jak zapowiada rząd, decyzja w tej sprawie zostanie podjęta do końca lipca. Jeśli będzie pozytywna, nowe granice zaczęłyby obowiązywać od 1 stycznia 2026 roku.
Wczoraj odbyło się kolejne posiedzenie Zespołu ds. Ustroju Samorządu Obszarów Miejskich i Metropolitalnych. Choć procedura dobiega końca, rekomendacja dla rządowego projektu rozporządzenia jest negatywna. Powodem jest brak porozumienia między zainteresowanymi samorządami.
– 8 lipca pojawił się projekt rozporządzenia, który negatywnie rekomenduje poszerzenie granic. Między nami a Słupskiem nie ma porozumienia. Nie wyrażamy zgody na odebranie naszych terenów, w tym firm i mieszkańców. Słupsk ma jeszcze ponad 900 ha terenów pod zabudowę, więc nie widzimy uzasadnienia dla zmiany granic
– podkreśla Anna Gliniecka-Woś, burmistrz Kobylnicy.
Listen to "Anna Gliniecka-Woś, burmistrz Kobylnicy" on Spreaker.Zupełnie inaczej sytuację oceniają władze Słupska.
– Poszerzenie granic to dla miasta szansa na rozwój i zatrzymanie niekorzystnych trendów demograficznych
– tłumaczy wiceprezydentka Marta Makuch. Jej zdaniem, procedura zmiany granic została stworzona właśnie po to, by rozstrzygać sytuacje, gdy samorządy nie mogą się porozumieć.
– To nie jest nasza zachcianka, tylko jedyne dostępne narzędzie, by miasto mogło sprawiedliwie dzielić się kosztami usług, z których korzystają wszyscy mieszkańcy regionu
– podkreśla.
Czy granice Słupska zostaną zmienione, okaże się w ciągu najbliższych dni. Na decyzję czekają nie tylko władze lokalne, ale także mieszkańcy spornych terenów.
Listen to "Marta Makuch, wiceprezydentka Słupska" on Spreaker.