Dość przeciętny mecz z przepięknym happy endem zafundowały kibicom w świątecznym prezencie siatkarki Enea KS Piła. Po drugiej stronie siatki stanął zespół Karpat PANS Krosno, który do Piły jechał ponad 11 godzin. Trasa między Krosnem i Piłą to najdłuższy wyjazd w 1 Lidze Kobiet w sezonie 2025/26.
Pierwszy set rozpoczął się od prowadzenia przyjezdnych, które pilankom udało się – nie bez problemów – przełamać dopiero na 16:15. I choć pierwsza partia zakończyła się wynikiem 25:23, to postawa ekipy z Krosna była dopiero zapowiedzią kłopotów, bardzo widocznych w drugim secie. Zawodniczki z Piły popełniały mnóstwo błędów, które pojawiały się już w przyjęciu. Jeżeli przyjęcie było pozytywne, wcale nie lepiej było w kolejnych elementach. W efekcie zespół z Podkarpacia wygrał drugą odsłonę pięciopunktową przewagą.
Trzeci set rozpoczął się… podobnie – od prowadzenia gości. Przełamanie przyszło mniej więcej w połowie, kiedy do głosu doszła Katarzyna Bagrowska. Była nie do zatrzymania: skutecznie atakowała raz obijając krośnieński blok, innym razem wyprowadzając w pole obronę. Swoje dołożyła też Alina Bartkowska-Kluza, jakby uskrzydlona skutecznością koleżanki. Kiedy na tablicy pojawił się wynik 18:17 – pierwsze prowadzenie Enea KS Piła w trzecim secie – trener Damian Zemło dosłownie odetchnął. – Odetchnąłem nie dlatego, że wyszliśmy na prowadzenie, ale dlatego, że pierwszy raz w tym spotkaniu zobaczyłem dobry, pozytywny ciąg gry – mówił po meczu. – Zobaczyłem, że pracujemy agresywnie w należytych momentach, ale zachowujemy taktykę, stabilność i cierpliwość w momentach, kiedy jest gorzej. I tego potrzebowaliśmy.
W obliczu odrodzenia zespołu na parkiecie, czwarty set był już koncertową grą, w której pilanki pozwoliły zdobyć przeciwniczkom zaledwie 12 punktów. MVP spotkania została Katarzyna Bagrowska, która na boisku pojawiła się dopiero w drugim secie, i to jako zmienniczka Oliwii Urban. Ale kiedy weszła, pozostała już do końca meczu, będąc jasnym punktem całego zespołu. – To właśnie pokazuje po co jest głębia składu – mówił trener Enea KS Piła. – Po co dziewczyny pracują? Po to, żeby pomóc zespołowi w ciężkim momencie. Po to też, żeby odciążać, żeby pomagać, żeby grać dobrze. Bo jeżeli ja jestem w dobrej formie, to jest duża szansa, że moja koleżanka z zespołu też jest. Brawa dla Kasi Bagrowskiej, że wytrzymała nacisk przeciwnika i zagrała fenomenalne zawody w ataku, bo pomogła w zagrywce, ale zagrała na prawie siedemdziesiąt procent w ataku, co na standard żeńskiej siatkówki jest potężnym wynikiem. Przede wszystkim jednak pokazała, jak przez te kolejki, kiedy było jej trochę mniej, się rozwinęła. I to nie jest pojedynczy przypadek. Widzimy jak Kasia poprawiła zagrywkę, widzimy, że poprawia elementy defensywne, nie tracąc swojego największego atutu, jakim jest atak. Ten mecz był historią o tym, jak postępuje jej rozwój – nie zawsze widoczny dla kibiców.
W całym spotkaniu najwięcej punktów dla Enea KS Piła zdobyła Alina Bartkowska-Kluza (20), na drugim miejscu znalazły się Katarzyna Bagrowska i Julita Molenda (po 12), na trzecim – Agnieszka Czerwińska (9). Po raz pierwszy przed własną publicznością wystąpiła Kamila Kobus.
Trzy punkty dopisane do tabeli w meczu z fenomenalną końcówką, były bez wątpienia sympatycznym prezentem dla kibiców, ale przedświąteczne spotkanie miało jeszcze jeden „świąteczny” akcent. Był to setny mecz rozegrany w barwach Enea KS Piła dla aż czterech zawodniczek: Emilii Szubert, Katarzyny Góźdź, Magdaleny Piekarz i Wiktorii Pisarskiej. Zawodniczki otrzymały okolicznościowe, osobiste plakaty, co stało się klubową tradycją. Był też tort i balony. Enea KS Piła jest prawdopodobnie jedynym klubem w Polsce, który honoruje zawodniczki w ten sposób.
Przed siatkarkami w tym roku aż cztery i pół dnia świątecznej przerwy, którą wykorzystają na wyjazdy do domów i rodzinne świętowanie. To najdłuższa przerwa świąteczna w historii klubu. Rok 2026 zespół rozpocznie „wysokim C”: 7 stycznia do Piły przyjedzie lider 1 Ligi Kobiet – Netland MKS Kalisz. Mecz w Pile będzie z pewnością hitem 13. kolejki ligi.