Nie będzie trzeciego meczu ćwierćfinałowego. Siatkarki Enea KS Piła w ubiegłym tygodniu pokonały Credo Płomień Sosnowiec w Pile, a teraz – ponownie w czterech setach – wygrały w Sosnowcu.
W drugim spotkaniu także nie brakowało zaciętej walki. Już pierwszy set zakończył się dopiero przy stanie 31:29. W trzech pozostałych górą były pilanki: do 23, do 16 (w którym bezapelacyjnie dominowały) i do 24. Ten ostatni był zdecydowanie najciekawszy.
Gospodynie miały w górze piłkę setową przy stanie 24:20 i w hali w Milowicach pachniało tie-breakiem, kiedy Alina Bartkowska-Kluza obiła sosnowiecki blok, po którym piłka wypadła na aut. Przed kolejną akcją tę zawodniczkę zmieniła Katarzyna Góźdź, stając w polu zagrywki, z którego nie zeszła już do końca. Kolejny punkt zdobyły blokiem Emilia Szubert i Kamila Kobus, umieszczając piłkę w trzecim metrze pola przeciwniczek. Trener Krzysztof Zabielny poprosił o czas, jednak i to nie pomogło, bo kolejny punkt zdobyła z lewego skrzydła Julita Molenda. Do remisu doprowadziła Katarzyna Góźdź, zagrywając z odpowiednią precyzją i siłą tak, że piłka przyjęta przez Julię Sudnik poleciała pionowo w sufit. Kolejny punkt to ponownie dzieło Julity Molendy – tym razem obiła sosnowiecki blok, po czym piłka wypadła w aut. Dzieła dokończyła Emilia Szubert kiwką nad siatką. To dość sensacyjne zakończenie – wydawałoby się – przegranego seta, ponownie wskazuje, że zespół Enea KS Piła potrafi i chce walczyć do końca.
Po wygranej w parze ćwierćfinałowej, siatkarki Enea KS Piła trafiły do pary z faworytkami 1. Ligi Kobiet – Netland MKS Kalisz. W półfinale walka także toczy się do dwóch wygranych meczów (bez względu na wynik każdego z nich). Pierwszy z nich już w najbliższy weekend.