Pochodzi ze Śląska. Tam spędziła dzieciństwo i chodziła do szkoły muzycznej I i II stopnia. Uczyła się gry na gitarze i śpiewu klasycznego. Nie występuje na scenach operowych, ale jest nagradzana owacjami. Studiowała na wydziale sztuki lalkarskiej w Białymstoku, a od pięciu lat mieszka blisko morza, o czym marzyła i pracuje w teatrze dramatycznym. Ostatnio zachwyciła publiczność rolą w spektaklu "Dziewczyny do wzięcia" w reżyserii Dariusza Lewandowskiego. Wcześniej można ją było zobaczyć m.in. w "Cafa Luna", "Kora. Falowanie i spadanie", "Bóg mordu", czy "Boeing, boeing". Do zespołu artystycznego w koszalińskim teatrze trafiła, dzięki roli w bajce „Kazuko”, w reżyserii Laury Sonik.
Bernadetta Burszta-Czarnowicz, aktorka Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie była wczoraj gościem programu "W rytmie życia".
Niektóre role i spektakle mocno wpisują się w ważne wydarzenia w jej życiu, zarówno te radosne, jak i bolesne. Rozmawiałyśmy o tym. Było także o życiu na Śląsku i rękodziele z żywicy epoksydowej.
Listen to ""W rytmie życia" z Bernadettą Bursztą-Czarnowicz cz.1" on Spreaker. Listen to ""W rytmie życia" z Bernadettą Bursztą-Czarnowicz cz.2" on Spreaker.Po stracie dziecka, jak wróciłam do pracy, to rozpoczęliśmy próby do spektaklu "Cafe Luna". Jestem wdzięczna koleżankom, które okazały mi tak duże zrozumienie, dały mi dużo wsparcia, przytulenia, wszystkiego, czego potrzebowałam i ogromną wyrozumiałość w pracy. Na początku, po powrocie do pracy, miałam wątpliwości, czy nie za szybko wróciłam, ale jednak to wyjście do ludzi, na scenę, szybciej mnie zregenerowało. Jest to dla mnie wyjątkowy spektakl, zwłaszcza piosenka "Nie zostawiaj mnie", w którą przelałam swoje uczucia i za każdym razem śpiewam ją dla mojego utraconego dziecka- opowiadała o swoim trudnym doświadczeniu Bernadetta Burszta-Czarnowicz.
i
Polecamy poprzednie wywiady z cyklu "W rytmie życia":
"W rytmie życia" z ks. Markiem Kowalewskim, prezesem szczecineckiego hospicjum
"W rytmie życia" z ks. Piotrem Domarosem, proboszczem parafii w Parsęcku