Na początku homilii bp Zając zaznaczył, że liturgia przygotowuje każdego z nas do podjęcia nowych zadań w Kościele. Jednym z nich jest bycie wiernym świadkiem zmartwychwstałego Pana. By nim być, potrzeba nam trwać w wierze mimo przeciwności, na które napotykamy na swojej drodze. Nawiązując do zachęty Pawła i Barnaby zawartej w Dziejach Apostolskich – „przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego” – bp Zając stwierdził, że może ona wywołać lęk, gdyż nikt nie chce, by szczególną zapłatą za wiarę był ucisk. Jednak w naszej codzienności nie brakuje takich momentów. Apostołowie zaś mówią o trwaniu mimo przeszkód, by pokazać wspólnocie, że Bóg szczególnie działa w trudnym czasie.
Następnie biskup podkreślił, że nagrodą za wiarę jest przebywanie z Bogiem w niebie. Obraz tej rzeczywistości przekazał św. Jan, który w Apokalipsie dzieli się doświadczeniem mistycznym z wyspy Patmos. – Jakże aktualne są te słowa pociechy w naszej rzeczywistości. Potrzeba nam tego zapewnienia, że Bóg czyni wszystko nowe, a z nas chce uczynić nowy lud, który z Nim, jako swoim Panem i Królem, pójdzie dalej głosić Ewangelię – wskazał. Odnosząc się do psalmu, bp Zając przypomniał, że nasz Pan i Król jest łagodny i miłosierny, a Jego królestwo jest pełne miłości, której każdy z nas jest szczególnym spadkobiercą. – Po darze wiary, który dziś otrzymamy jako świadkowie zmartwychwstałego Pana, staniemy się również współpracownikami w szerzeniu Ewangelii. Pan obdarza nas także nadzieją, tak bardzo potrzebną do tego, by wytrwać wśród rozmaitych problemów i tragedii. Umacnia nas, byśmy mieli moc prowadzenia innych do spotkania z Nim – wyjaśnił biskup.
Bp Zając zwrócił uwagę, iż w wieczerniku rozegrał się dramat, gdyż Judasz opuścił ucztę z Jezusem, ale równocześnie miała miejsce scena pełna miłości, gdy uczniowie otrzymują od Jezusa największe przykazanie: „(…) abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. – W jednym zdaniu Pan Jezus mówi o wzajemności i podaje miarę tej miłości. Miara nieosiągalna dla człowieka, bo na miarę miłości Chrystusa Pana. Dlatego pełni pokory przychodzimy na spotkanie z Jezusem, bo pamiętamy, że słowa wypowiedziane przez Niego są odpowiedzią na gest, który uczynił, zanim je wypowiedział – umył uczniom nogi. Pochylił się nad historią ich życia, nad całym bagażem ich doświadczeń, by pokazać, jak bardzo ich kocha. I ta miłość jest cały czas miłosierna – zaznaczył biskup. Dodał także, że chwilę później uczniowie pochowali się z lęku o własne życie. Jednak po otrzymaniu mocy z nieba już bez obaw głosili Chrystusa zmartwychwstałego.
Biskup przyznał, że również nam, gdy dostajemy zaproszenie do Bożego dzieła, towarzyszą lęk i wiele pytań. Wtedy z pomocą przychodzi Autor tego planu, bo dając łaskę, daje także siłę, by przejść tę drogę. – Dlatego, drodzy młodzi, odwagi! Bo o to, co najważniejsze, trzeba zawalczyć. A zatem otwierajcie wasze serca, dłonie i umysły, bo to Pan powierza wam dzisiaj zadanie, aby przez funkcję ceremoniarza pomagać wiernym iść drogą Bożego słowa, iść na spotkanie z Jezusem eucharystycznym w czasie liturgii. Odwagi, nie lękajcie się! Idźcie i głoście Ewangelię Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego ludowi Bożemu, który czeka na waszą posługę – zachęcał bp Zając.
O co będą musieli zawalczyć ceremoniarze w swojej nowej posłudze?
O czas i motywację do wspólnych spotkań służby liturgicznej w parafiach, by stale się rozwijać. – Nie skłamię, gdy powiem, że z czasem bywa różnie, więc trzeba będzie wziąć na siebie ten trud i może mimo innych obowiązków pójść i zorganizować zbiórkę. W Bibicach wspólne spotkania są na szczęście dość regularne i myślę, ze wszyscy bardzo je lubimy i doceniamy – opowiada Szymon z parafii MB Nieustającej Pomocy w Bibicach.
O nieustanny kontakt z Bogiem w trakcie celebracji. – Nie jest to łatwe, żeby ogarniając wiele rzeczy dookoła w trakcie Mszy, skupiać się na niej maksymalnie. Potrzebna jest spora wiedza, odpowiednie wcześniejsze przygotowanie i praktyka w naszej posłudze, żeby dojść do takiego momentu. O to, prosząc również w modlitwie, będę musiał zawalczyć, ale z łaską i siłą od Boga z pewnością będzie to prostsze – dzieli się ceremoniarz.
O własną formację. – Ceremoniarz powinien swoją posługą i życiem prowadzić do Boga. Jeśli stojąc przy ołtarzu, będzie wykonywał wszystko dokładnie, lecz jego przeżycie skupi się tylko na zewnętrznej formie, nie da dobrego przykładu. Cytując jednego z księży: „By być dobrym ceremoniarzem, wcześniej musisz być dobrym katolikiem”. Równie ważna jest pokora. Musimy pamiętać, że przestrzeganie przepisów to nie wszystko i troska o piękno liturgii nie może sprowadzać się do wytykania błędów i kłótni z księżmi – podkreśla Franciszek z parafii św. Anny w Krakowie.
O odwagę do świadczenia. – Ważna jest rozmowa i przykład w naszych środowiskach, np. w szkole. Może właśnie świeccy mogą łatwiej dotrzeć do młodych. Dzieląc się wiedzą, i jeśli trzeba, sprzeciwiając się czemuś, możemy głosić miłość Bożą – wskazuje ceremoniarz.