- Mamy sygnały od fachowców, że wiele z tego drewna będzie można wykorzystać, jako wysokiej jakości surowiec, do prac rzeźbiarskich i snycerskich. Takie prace prowadzone są u nas cały czas. Wciąż pracujemy nad odtwarzaniem wystroju barokowego kościoła. Mamy nadzieję, że to drewno będzie mogło z nami pozostać chociażby w takiej postaci - mówi brat Grzegorz Hawryłeczko z tynieckiego opactwa.
Trzystuletnie drewno może zostać wykorzystane do planowanego odtworzenia renesansowych organów.
Benedyktyni cały czas czekają jednak na niezbędną dokumentację, która pozwoli na szersze prace związane z wycinaniem uszkodzonych lip.
- Musimy mieć pewność, że w tych drzewach nie żyły żadne chronione gatunki owadów. Jesteśmy do tego zobowiązani i w tym momencie czekamy na ekspertyzę w tej sprawie. Wiemy, że największych pni, z tych powalonych lip, nie możemy ruszyć dopóki nie będziemy mieli zupełnej jasności - dodaje br. Hawryłeczko.
Dodajmy, że jednocześnie prowadzone są prace związane z naprawą klasztornego dachu, na który zawaliło się jedno z drzew.