Kard. Grzegorz Ryś do bierzmowanych: Wierzyć po chrześcijańsku to nie znaczy tylko wiedzieć coś o Bogu, ale się z Niego urodzić

2026-05-26 12:33

– Jak mam w sobie choć trochę życia z Jezusa Chrystusa, z Nowego Adama, to nie tylko biorę odpowiedzialność za siebie, za swoje grzechy, za swoje działania, ale potrafię też pomóc drugiemu unieść jego ciężar – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas bierzmowania w parafii Najświętszego Imienia Maryi w Krakowie-Rakowicach.

Bierzmowanie w parafii Najświętszego Imienia Maryi w Krakowie-Rakowicach 25.05.2026 r.

i

Autor: fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej/ Materiały prasowe Bierzmowanie w parafii Najświętszego Imienia Maryi w Krakowie-Rakowicach 25.05.2026 r.

Na początku Mszy św. rodzice kandydatów do bierzmowania poprosili kardynała o udzielenie sakramentu ich dzieciom. Metropolitę w parafii Najświętszego Imienia Maryi w Krakowie-Rakowicach powitał jej proboszcz o. Piotr Recki SchP.

W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś wyjaśnił, że w sakramencie bierzmowania chodzi o taką łaskę Ducha Świętego, która prowadzi ku dojrzałej wierze. W tym kontekście nawiązał do dzisiejszych czytań i przypomniał, że Jezus i Maryja są nowymi Adamem i Ewą. Zauważył, że każdy urodził się z Adama i Ewy, ale zapytał, czy też urodziliśmy się z Jezusa i Maryi. Zaznaczył, że wierzyć po chrześcijańsku to nie znaczy tylko wiedzieć coś o Bogu, ale się z Niego urodzić. – To nie jest tylko kwestia wiedzy, to jest kwestia nowego życia – podkreślił.

Kardynał zwrócił uwagę na różnicę między starym a Nowym Adamem. Zauważył, że stary Adam ucieka od odpowiedzialności – gdy Bóg w raju pyta go, czy zjadł owoc z drzewa, z którego Bóg zakazał jeść, to Adam obwinia za to Ewę. Jezus Chrystus jest odwrotnością Adama, bo umiera na krzyżu, biorąc winy wszystkich ludzi. – Adam nie potrafi wziąć odpowiedzialności nawet za siebie samego i za swoje działanie, a Jezus Chrystus bierze na siebie odpowiedzialność za wszystkich i za winy wszystkich. Jak mam w sobie choć trochę życia z Jezusa Chrystusa, z Nowego Adama, to nie tylko biorę odpowiedzialność za siebie, za swoje grzechy, za swoje działania, ale potrafię też pomóc drugiemu unieść jego ciężar – wyjaśniał kard. Grzegorz Ryś, podkreślając, że na tym polega miłość do drugiego.

Odwołując się do św. Pawła, zauważył, że różnica między starym a Nowym Adamem polega też na tym, że ten pierwszy miał w sobie tyle pychy, że będąc człowiekiem, chciał być jak Bóg (dlatego zerwał owoc z drzewa zakazanego przez Boga, bo szatan obiecał, że dzięki temu będą z Ewą jak bogowie), tymczasem Jezus, będąc Bogiem, uniżył samego siebie i stał się człowiekiem. W podobny sposób papież Paweł VI opisał całe napięcie między chrześcijaństwem a dzisiejszym światem. – W dzisiejszym świecie człowiek ciągle żąda dla siebie miejsca boskiego – na przykład chce decydować o życiu i o śmierci. I jest Nowy Adam, Jezus Chrystus, Bóg, który rezygnuje ze swojej chwały, żeby się stać człowiekiem – mówił kardynał. – Kiedy człowiek sam się chce czynić bogiem, to ma z tego takie fiasko, że potem siedzi w krzakach i się chowa, bo odkrywa, jak jest goły. Ale kiedy człowiek wchodzi w uczciwą relację z Jezusem Chrystusem, to ten go czyni Synem Bożym. I to, po co człowiek nie mógł sięgnąć przez swoją własną uzurpację, to otrzymuje od Chrystusa w darze – dodawał i podkreślał, że urodzeni z Chrystusa wiedzą czym jest pokora i nie dają się kusić pychą.

Metropolita krakowski zaznaczył także, że Duch Święty w człowieku sprawia, że Jezusa może nazwać Panem. – Jeśli się rodzicie z Jezusa Chrystusa, Nowego Adama, to macie takie wyczucie, jakie było w Nim, że możesz być mniejszy od wszystkich, ale przede wszystkim dajesz absolutne pierwszeństwo Bogu w swoim życiu, to On ma być w centrum, to Jemu wszystko ma być podporządkowane – wyjaśniał kardynał.

Przed błogosławieństwem, przedstawiciele bierzmowanych, Ania i Przemek podziękowali kardynałowi za obecność, wygłoszone słowo i udzielenie sakramentu bierzmowania. Do podziękowań dołączył się ojciec proboszcz. Kard. Grzegorz Ryś pobłogosławił krzyże „nie tyle jako pamiątkę, co jako syntezę życia”. – Niech te krzyże wyznaczają im logikę życia, postępowania. Niech patrząc na te krzyże wiedzą, że w życiu liczy się miłość – taka miłość, która potrafi, jeśli trzeba, pójść na krzyż, wiedząc, że to jest droga życia, a nie umierania – modlił się metropolita.

Źródło: Archidiecezja Krakowska