Często przy drodze, którędy idą kolejne grupy pielgrzymkowe ustawione są stoły na których wystawione są przekąski, woda, kompot... Żywność, która może pomóc w przejściu etapu do końca bez uczucia głodu lub pragnienia. Ale najważniejszy jest postój. To właśnie w takich momentach mieszkańcy danej miejscowości i okolic zazwyczaj bardzo gościnnie podejmują pielgrzymów przygotowując ciepłe posiłki, a także przekąski i kanapki na drogę.
Od wielu lat gościmy pielgrzymów w Skorzeszycach. To zawsze proboszcz z wyprzedzeniem ogłasza, że będziemy gościli pielgrzymów na poczęstunku i prosi o pomoc. Wtedy się organizujemy i dzielimy między sobą, kto i co przygotuje. W tym roku spodziewaliśmy się większej ilości pielgrzymów, ale jedzenie się nie zmarnuje. Rozdamy pielgrzymom na drogę, przed nimi jeszcze daleka droga zanim dotrą na nocleg – mówi jedna z gospodyń w Skorzeszycach.
W tym roku... co ciekawe naszym pielgrzymom przed południem na postoju w Skorzeszycach wyjątkowo dobrze wchodziło zupełnie inne jedzenie. Mowa o domowym smalcu na chlebie z dodatkiem ogórka małosolnego.
Słonina była kupowana w sklepie mięsnym, ale smalczyk już sami robiliśmy. Z dodatkiem cebulki z własnego ogródka i wiejską kiełbaską, do tego jabłuszko także dorzucone. Taki smalec ma w sobie dużo energii, nic zatem dziwnego, że tak dobrze smakował pielgrzymom. Każdy także dostawał ogórki małosolne, też robione przez nas specjalnie dla lubelskich pielgrzymów – dodaje z uśmiechem druga z gospodyń.
Dzisiaj pielgrzymi mają do pokonania 31 km. Rano wyruszyli z Bylin, a nocleg jest zaplanowany w Dyminach, do których wszystkie grupy mają dotrzeć około godziny 18.