Rezygnacja z placu manewrowego to nie jedyne zmiany szykowane w szkoleniu kierowców i w egzaminach na prawo jazdy. - Niestety obecnie zdarzają się przypadki nieuczciwego postępowania w branży - uważa Maciej Kulka, właściciel szkoły nauki jazdy w Lublinie i ekspert w Ministerstwie Infrastruktury.
- Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że to jest fikcja. I tutaj mamy na przykład do czynienia z takim przykładem w mieście Łomża, gdzie można sobie w dwa tygodnie zrobić kurs razem z egzaminem państwowym. Tam proponują hotele, szkolenie i od razu tego samego dnia jest egzamin. To oczywiście z punktu widzenia kursanta może się wydawać fajne, ale tak naprawdę wiąże się to z fałszerstwem dokumentów, dlatego że w dwa tygodnie nie da się skończyć kursu. Poza tym, nawet jeżeli ktoś skończy, to trudno zakładać, że 100% osób zda egzamin wewnętrzny, który musi się kursem zakończyć. Bardzo dużo firm nie wykazuje dodatkowych godzin, czyli sprzedają sobie albo instruktorzy, albo szkoły jazdy "na lewo". No i mamy przykłady. Jedna ze szkół jazdy w Szczecinie, półtora miliona złotych podatku za 5 lat, nieujawnione źródła dochodu. Mamy jedną ze szkół w Lublinie, 800 000 złotych podatku zapłaciła za 5 lat swojej aktywności szkoleniowej. Ostrowie Świętokrzyski 350 000 złotych podatku tylko za jeden rok. To są właśnie te godziny sprzedawane "na lewo" - dodaje.
- Proponowane zmiany mogą pozytywnie wpłynąć na system szkolenia kierowców - uważa Maciej Kulka. - To ma poprawić ta cyfrowa karta kursanta, oprócz już jakby aspektów podatkowych, efektywność i jakość szkolenia, dlatego że instruktorzy będą zaznaczali przebieg przeprowadzonych zajęć w elektronicznej karcie. Czyli, jeżeli następny instruktor przychodzi, jakiś nowy jest zatrudniony czy jest ktoś na zastępstwo, to on już widzi co ten kursant realizował, widzi postępy. No i też jest taki plan, żeby ten egzamin wewnętrzny był nagrywany i tak jak w ośrodku egzaminowania przetrzymywany w szkole jazdy przez 21 dni. Czyli kursant, jeżeli uzyskał cenę negatywną na egzaminie wewnętrznym, tak samo jak na egzaminie państwowym, będzie mógł sobie obejrzeć, zobaczyć jakie błędy popełnił, podjąć wspólnie z instruktorem jakiś plan dalszego szkolenia. Też warto pamiętać, że 30 godzin, które jest na kursie prawa jazdy, to nie jest maksymalna liczba tylko minimalna i każdy z nas jest inny. Jednemu wystarczy 30 godzin i drugiemu będzie potrzeba tych godzin więcej. Więc tutaj chodzi o to, żeby ta konkurencja była uczciwa, żeby ten proces szkolenia był przejrzysty. No i my dzięki temu będziemy mieli możliwość prześledzenia postępów i później skonfrontować to z wynikami na egzaminie państwowym. W ubiegłym tygodniu Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych udostępniła też statystyki zdawalności każdego z instruktorów. Tutaj nie ma nazwisk, tylko są ich numery, ośrodków egzaminowania oraz ośrodków szkolenia. No i będzie też elektroniczny arkusz przebiegu egzaminu państwowego. Czyli w końcu instruktor i szkoła jazdy dostaną narzędzie i będą wiedzieli, na czym ten kursant "oblewa". Czy na wymuszeniu, czy na znaku stop, czy na tym, że nie domknął drzwi ruszając z ośrodka egzaminowania, czy na manewrach parkowania, które są już w większości na mieście? My dzisiaj takiej wiedzy nie mamy. Będziemy też mogli sprawdzić tą zdawalność chociażby z podziałem na płeć, na wiek, na adres zamieszkania - dodaje Maciej Kulka.
Ministerstwo Infrastruktury chce by zmiany w przepisach dotyczące szkolenia i egzaminowania kierowców weszły w życie 1 stycznia 2027 roku.