- Każda z drużyn miała swoją szansę na zgarnięcie pełnej puli. Górnik zaskoczył nas ustawieniem w obronie. Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku ale go szanujemy. Cieszy natomiast siedem "oczek" w trzech spotkaniach i dwa mecze z rzędu na "zero z tyłu" - powiedział po końcowym gwizdku trener Motoru, Mateusz Stolarski.
- Punkt jest wynikiem sprawiedliwym. Drużyny miały po jednej dużej szansie. My mieliśmy piłkę meczową w momencie, kiedy Tomas Santos po dośrodkowaniu bardzo dobrze znalazł się w polu karnym i mógł domknąć sytuację w dobrej pozycji do strzelenia bramki. Myślę, że taka najgroźniejsza akcja Górnika to był ten niesygnalizowany strzał Janży, gdzie interweniował Ivan Brkić. Chcieliśmy zagrać ten mecz na własnych zasadach. Górnik zaskoczył nas trochę taką kompaktowością obrony. To był chyba nasz pierwszy mecz, w którym drużyna nie pressowała nas przy otwarciu gry, tylko czekała gdzieś tam na swojej połowie. W momencie kiedy dostawaliśmy się przed linią obrony Górnika, być może powinniśmy więcej razy wejść w pole karne. Ten transport piłki mógł być lepszy. Na pewno liczba stworzonych sytuacji pokazuje, że mogliśmy coś zrobić lepiej. Ogólnie nie jesteśmy szczęśliwi z jednego punktu, ale go szanujemy. Trzy ostatnie mecze, to siedem punktów, dwa czyste konta pod rząd. To też jest taki mały plusik po naszej stronie. Przed nami szybki tydzień, bo będziemy już w piątek grali w Niecieczy. Mam nadzieję, że w tygodniu będzie troszkę mniej problemów pod kątem dojścia zawodników do meczu i tak jak mówię szanujemy ten punkt i już w piątek gramy o kolejne trzy punkty - podsumował szkoleniowiec lubelskiej drużyny.
Przed żółto-biało-niebieskimi teraz "krótki" tydzień, bo po niedzielnym spotkaniu najbliższy mecz zagrają już w piątek. 13 marca o 18 na otwarcie 25. kolejki Ekstraklasy zmierzą się z ostatnią w tabeli Termalicą Bruk-Bet Niecieczą.