- Służba porządkowa pilnuje porządku, aby ludzie się nie ociągali. Pospieszamy troszkę ludzi, sprawdzamy, żeby nikt nie wychodził za kabelek, bo dbamy o bezpieczeństwo ludzi. Czasem trzeba dyscyplinować pielgrzymów, ale staramy się to robić bardzo miło, z uśmiechem na twarzy, aby każdemu dobrze się szło podczas pielgrzymki. Musimy być widoczni z daleka. Mamy tutaj jaskrawe barwy, aby kierowcy też mogli nas widzieć. Czasami musimy jednak kierować ruchem machać "machajkami", aby było zachowane bezpieczeństwo i odpowiedzialność - mówi Szymon Grądziel, służba porządkowa, grupy nr 2.
- Trzeba być przeszkolonym. Najważniejsze jest tak naprawdę prawo jazdy, żeby wiedzieć jak działa ruch drogowy tak naprawdę kto kiedy ma pierwszeństwo i kiedy komu można ustąpić. Jeszcze w mojej karierze się nie zdarzyło, żeby trafić na złego kierowcę, który będzie trąbił lub bardzo szybko wjedzie pod zakaz, gdy machamy czerwonymi. Ale zazwyczaj są ludzie mili, machają pielgrzymom podczas przejeżdżania obok kolumny. Zazwyczaj czekają bezpiecznie i grzecznie na polecenie, żeby mogli pojechać do przodu - wyjaśnia.
W poniedziałek 11 sierpnia lubelscy pielgrzymi mają do przejścia ponad 23 kilometry. Na Jasną Górę dotrą 14 sierpnia.